Poszło o pociąg kursujące na trasie Warszawa-Budapeszt i związane z tym pytanie jednego z posłów Ruchu Palikota. Jerzy Borkowski chciał wiedzieć, dlaczego TLK Chopin zatrzymuje się w Sosnowcu, ale w Zawierciu już nie - tym bardziej, że, jak tłumaczył, to jedyny wieczorny pociąg klasy ekonomicznej, którym można było wrócić ze stolicy.

Reklama

Na odpowiedź resortu transportu nie trzeba było długo czekać. Chopin nie zatrzymuje się na stacji w Zawierciu ze względu na nagminne przypadki okradania podróżnych na odcinku Sosnowiec-Zawiercie - wyjaśnił Andrzej Massel, wiceminister transportu. W uzasadnieniu znalazło się także stwierdzenie, że na stacji wsiadało i wysiadało mało osób.

Z kolei PKP Intercity wskazywał na fakt, że pociąg międzynarodowy ma ograniczoną liczbę postojów i zatrzymuje się tylko na najważniejszych stacjach. Każda zmiana spowodowałaby konieczność przebudowy siatki połączeń międzynarodowych - mówiła portalowi Gazeta.pl Beata Czemerajda z biura prasowego przewoźnika.

Takimi odpowiedziami poseł Ruchu Palikota poczuł się oburzony. I przekonywał, że gdyby kierować się podobną logiką, to trzeba byłoby zlikwidować także inne postoje. Już zapowiedział, że złoży kolejną interpelację.

To porażające stanowisko. Oczekujemy zamknięcia dworca kolejowego w Katowicach oraz w Warszawie. Słyszeliśmy, że tam również dochodzi do kradzieży - mówił także Rafał Łysy, rzecznik urzędu miasta w Sosnowcu. A Tomasz Niedziela, radny SLD z Sosnowca przekonywał: Złodzieje mieli okazję, by wysiąść w Zawierciu po dokonaniu przestępstwa. Ale to oznacza, że pociąg nie mógłby się też zatrzymywać w Katowicach.

Za użycie niefortunnego stwierdzenia resort już przeprosił.

Wiadomo także, że nie jest wykluczone, że pociąg będzie się zatrzymywał w Zawierciu – ma to być wzięte pod uwagę przy układaniu nowego rozkładu jazdy.