Nagranie, które zyskało miano "opolskiej sekstaśmy", to 18-minutowy zapis rozmowy byłego już komendanta wojewódzkiego policji w Opolu Leszka Marca z podwładną, naczelniczką jednego z wydziałów, nadkom. Katarzyną Szawdylas-Wasielewską. Słychać, jak oboje rozmawiają na temat uprawiania seksu bez zabezpieczenia, padają także nazwiska i stanowiska pracowników komendy i policjantów z województwa.
- - mówi m.in. kobieta. PRZECZYTAJ STENOGRAM ROZMOWY >>>
Ujawnienie nagrania skończyło się pośpiesznym wysłaniem komendanta na emeryturę - jednak bez żadnych konsekwencji finansowych czy dyscyplinarnych, a także zawieszeniem policjantki w obowiązkach i pozbawieniem jej połowy poborów.
Policjantka w programie "Uwaga! TVN" przekonywała, że nie łączył jej z komendantem żaden związek, że nie była jego kochanką. Sugerowała, że nagranie mogło zostać zmanipulowane. - - wyliczała i podkreślała, że rozmowa dotyczyła spraw prywatnych.
Na pytanie sam ton rozmów, pełen nawiązań do spraw związanych z erotyką, nadkom. Katarzyna Szawdylas-Wasielewska odpowiedziała, że była to jedynie realizacja języka i stylu komunikacji narzuconego przez przełożonych. - - przekonuje policjantka.
Pytana o sugestie, że to ona nagrała i upubliczniła całą rozmowę, zareagowała śmiechem. Nie wierzy również, że mógł to zrobić komendant. - - tłumaczy. Ona sama zaś w związku z całą sprawą czuje się . - - żali się.
Nadkom. Katarzyna Szawdylas-Wasielewska podkreśla, że na wszystko, co osiągnęła w swej zawodowej karierze, zawdzięcza temu, co ma w głowie. - - mówi.