Właściciel posesji pod Brzezinami usłyszał już zarzuty narażenia zdrowia i życia.

TVP do wykrycia nielegalnego procederu użyła ukrytej kamery. Wiele osób o handlu wiedziało i nie reagowało. Z nieoficjalnych informacji wynika, że początkowo właściciel posesji tłumaczył się tym, że mięso było przeznaczone na użytek własny.

Mężczyzna zmienił zdanie, gdy okazało się, że pod nielegalną mięsną wytwórnię zaczęli podjeżdżać klienci i pytali, czy już można kupić towar. 

Dziennikarze TVP podają, że inspektorzy weterynarii, którzy pojawili się na miejscu, nie pobrali próbek mięs ani wędlin. Wyjaśniali, że działalność nie jest u nich zarejestrowana i nie mają do tego prawa.

Na własny koszt próbki pobrała jednak prokuratura.