Niewiele brakowało, a wypadek, do którego doszło w czwartek rano w centrum Łowicza, skończyłby się tragedią. 41-letnia kobieta idąca chodnikiem została potrącona przez samochód. Okazało się, że jego kierowcą był 66-letni ksiądz, u którego stwierdzono prawie dwa promile alkoholu.
Ranna kobieta jest w szpitalu, na szczęście jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Przyznaje, że z chwili wypadku pamięta niewiele - nagle usłyszała za sobą samochód, potem nastąpił huk. - opowiada w rozmowie z TVN24. Dodaje, że gdy się ocknęła, usłyszała głosy ludzi. Mówili, że gdyby nie stojący na drodze słup,.
Kierowcą okazał się 66-letni duchowny, który prowadził auto pod wpływem alkoholu. Mężczyzna od razu stracił prawo jazdy, nie został jednak zatrzymany. Policjanci twierdzą bowiem, że nie było takiej potrzeby - ksiądz okazał dokumenty, współpracował z funkcjonariuszami.
Jeszcze dziś może usłyszeć zarzut spowodowania wypadku w stanie nietrzeźwości. Grozić może za to do 12 lat więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło tvn24.pl
Powiązane