Zdjęcia satelitarne z 5 kwietnia 2010 roku nie dowodzą, że brzoza w
Smoleńsku była już wtedy złamana - czytamy w "Naszym Dzienniku".
Najnowsze ustalenia dementują rewelacje profesora Chrisa Ciszewskiego.
"Nasz Dziennik" informuje, że są już wyniki pomiarów położenia brzozy, w którą, według Międzynarodowego Komitetu Lotniczego i komisji kierowanej przez Jerzego Millera,
miał uderzyć rządowy Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem.
Dwóm fizykom związanym ze środowiskiem konferencji smoleńskiej oraz zawodowemu geodecie udało się ustalić pozycję drzewa na zdjęciu satelitarnym z dokładnością do pół metra.
Badania przeprowadzili profesorowie Marek Czachor z Politechniki Gdańskiej oraz Andrzej Wiśniewski z Instytutu Fizyki PAN. Według nich, to co Chris Ciszewski uznał za brzozę w rzeczywistości jest stertą desek, pozostałością płotu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Powiązane