Marsz Niepodległości, Ruch Narodowy, Młodzież Wszechpolska, redaktor naczelny „Super Expressu” Sławomir Jastrzębowski, poseł Kukiz’15 Marek Jakubiak – to tylko kilka przykładów kont zablokowanych w ostatnich dniach przez administratorów Facebooka. We wszystkich tych przypadkach poszło o to samo, czyli o „złamanie regulaminu” polegające na umieszczeniu plakatów Marszu Niepodległości, na których jest symbol Falangi, uznany przez serwis za propagujący faszyzm.
Prawicowi działacze i publicyści uderzyli na alarm, oskarżając amerykański serwis o antypolskie działania, napisali petycję do założyciela firmy Marka Zuckerberga i zaapelowali o pomoc do szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka i minister cyfryzacji Anny Streżyńskiej.
Wreszcie po kilku dniach awantury Facebook wycofał się z blokad i ustami swojego wiceprezesa na region Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki Richarda Allana tłumaczy:
Czy to efekt politycznego nacisku, czy po prostu chęć zakończenia awantury – trudno powiedzieć. Jednak pewne jest, że podobne sytuacje będą się powtarzać. – – tłumaczy prawnik dr Paweł Litwiński z Instytutu Allerhanda. – – dodaje ekspert.
Rzeczywiście, problem z kontami zamykanymi czy czasowo zawieszanymi za złamanie standardów społeczności nie jest nowy. Kilka miesięcy temu opisywaliśmy, jak szeroko dotyka on polskich użytkowników, i to bez względu na polityczne poglądy, bo blokowano przykładowo tak Ośrodek Monitorowania Zachowań Ksenofobicznych i Rasistowskich, jak i satyryczny, skręcający na prawo serwis Pitu Pitu. – – tłumaczy Litwiński.
By zarządzać ponad milionem codziennie spływających skarg z całego świata, portal stworzył specjalny system „odbioru naruszeń regulaminu i skarg”. System ten jest częściowo zautomatyzowany, czyli za przesiew zgłoszeń odpowiada specjalny algorytm. – – mówi Olgierd Rudak, redaktor naczelny „Lege Artis”. W efekcie często treści, które mogą być obraźliwe, a nawet łamiące prawo, choć zgłaszane, wcale z Facebooka nie giną. Najprawdopodobniej nie zgłoszono ich wystarczająco wiele razy. –– dodaje.
Sam Facebook zapewnia, że nie robot ostatecznie decyduje o blokadach, tylko konkretnie osoby. –– mówiła nam niedawno Julie de Bailliencourt, kierownik polityki bezpieczeństwa na region Europy Środkowej w Facebooku.
Użytkownik Facebooka ma naprawdę ograniczone możliwości, gdy zostanie zablokowany. – – tłumaczy Rudak i dodaje, że prędzej czy później dojdzie do sytuacji takiej jak w Austrii, gdzie młody prawnik Max Schrems, nie zgadzając się na politykę prywatności tego serwisu, pozwał go do sądu i krok po kroku wygrywa w kolejnych instancjach.
Jeszcze inną ścieżkę wskazuje dr Litwiński. – – mówi prawnik.
Ostatecznie można też po prostu zrezygnować z konta na Facebooku i wtedy problem blokowania zniknie.