Jak poinformował PAP w czwartek zastępca prokuratora rejonowego w Cieszynie Rafał Grabia, wstępnie ustalono .
Do tragedii doszło we wtorek po południu na basenie w Wiśle (Śląskie), gdzie utonął 12-letni chłopiec, który był tam na zimowisku. Jego rówieśnik w ciężkim stanie przebywa szpitalu w Bielsku-Białej.
Według najnowszych ustaleń policji, na basenie w chwili tragedii nie było osoby z uprawnieniami ratownika wodnego, jedynie 29-letni mężczyzna zatrudniony jako pracownik techniczny. Wcześniej ustalono, że w czasie wypadku nie było go przy tafli wody.
Prezes zarządu spółki zarządzającej obiektem Adam Jurasz powiedział w czwartek PAP, że niezależnie od śledztwa, w ramach spółki prowadzone są czynności mające wyjaśnić tę sytuację. Jak mówił, chodzi m.in. o rozmowę z personelem, który tego dnia pracował w obiekcie.
- powiedział.
Dodał, że rozmawiając bezpośrednio po tragedii z mediami początkowo był przekonany, że przebywająca wówczas na basenie osoba miała odpowiednie uprawnienia ratownika, bo tak była mu przedstawiana. podkreślił.
Jednocześnie przyznał, że według przepisów na basenie powinien być przynajmniej jeden ratownik.
Wskazał też, że sam 29-letni mężczyzna mówił, że opuścił teren przy tafli "na ok. trzy minuty".- mówił prezes.
Pytany o możliwe konsekwencje wobec osób, które zdaniem osób badających w obiekcie sprawę zawiniły, odpowiedział, że chodzi o zwolnienia.
Prezes dodał, że wtorkowy wypadek jest ogromną tragedią i że złożył rodzinie poszkodowanego wyrazy współczucia.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Cieszynie. Toczy się ono w sprawie podejrzenia nieumyślnego spowodowania śmierci 12-latka oraz narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź uszczerbku na zdrowiu pozostałych dzieci. Takie potencjalne zarzuty mogą paść w tej sprawie, choć dotąd żadnych nikomu nie postawiono.
Do tragedii doszło na basenie w ośrodku sportowym przy ul. Olimpijskiej w Wiśle, gdzie grupa dziewiętnastu nastolatków z powiatu zgierskiego z woj. łódzkiego przebywała wraz z dwoma opiekunami.
Jeden z nastolatków podczas kąpieli zauważył, że jego dwóch kolegów pozostaje pod powierzchnią wody, na głębokości 1,8 m. Chłopców z basenu wyciągnął jeden z opiekunów. Od razu przeprowadzono reanimację i wezwano pogotowie ratunkowe. Jednego chłopca nie udało się jednak uratować.
Drugi chłopiec przebywa w szpitalu w Bielsku-Białej - pozostaje w śpiączce farmakologicznej, jego stan lekarze określają jako ciężki, ale stabilny.
Zimowisko, na którym przebywali chłopcy, organizowane było przez Urząd Gminy w Zgierzu. Cała grupa liczyła 33 osoby w wieku od 9 do 16 lat.
Podczas wypadku opiekunowie grupy byli na basenie. Oni oraz obsługa basenu byli trzeźwi.
W środę cieszyńscy policjanci przesłuchali przy udziale biegłego psychologa pięcioro dzieci – świadków wydarzeń. Jak podał rzecznik cieszyńskiej policji podkom. Rafał Domagała, nie wszystkie dzieci zostały przesłuchane. Zimowisko zostało odwołane i dzisiaj grupa wraz opiekunami wyjechała z Wisły do swoich domów. Policjanci będą zwracać się do jednostek policji w Zgierzu, w celu przesłuchania pozostałych świadków.