– – zapowiadał jeszcze pod koniec 2016 r. ówczesny minister obrony Antoni Macierewicz. Obecnie plany są skromniejsze.
Dziś w WOT służy 10,5 tys. żołnierzy, z czego 8,5 tys. to ochotnicy, a 2 tys. to żołnierze zawodowi, którzy przeszli z innych jednostek Wojska Polskiego. – – informuje ppłk Marek Pietrzak, rzecznik prasowy WOT. –
Tak więc w ciągu półtora roku plany na 2019 r. zredukowano o połowę, a i tak osiągnięcie zmniejszonej liczby wydaje się zamierzeniem bardzo ambitnym. Dotychczas brygady WOT były formowane głównie na wschodzie kraju, gdzie z powodu tradycji i warunków ekonomicznych oczekiwano największej liczby ochotników. Znacznie trudniej może być pozyskać żołnierzy do WOT na zachodzie kraju, np. w województwach lubuskim czy zachodniopomorskim.
O ile Antoni Macierewicz rozwinął szeroki parasol ochronny nad WOT i faworyzował ten rodzaj wojsk kosztem regularnej armii, to obecne kierownictwo ma do tworzonej formacji bardziej zdystansowany stosunek.
I tak np. we właśnie zakończonych międzynarodowych ćwiczeniach Saber Strike WOT w ogóle nie brały udziału. Mają za to mieć mocną delegację w jesiennych ćwiczeniach Anakonda. Ale taka nieobecność za poprzedniego ministra byłaby nie do pomyślenia.
Tak samo jak niedawna decyzja Sztabu Generalnego, który stwierdził, że ze względów norm bezpieczeństwa wojsko nie powinno się szkolić na cywilnych strzelnicach, o czym poinformowała jako pierwsza „Rzeczpospolita”.
Wstrzymana została także decyzja o lokalizacji Centrum Szkolenia WOT w istniejących już w Siedlcach koszarach. Być może ten pomysł przegra z utworzeniem w tym mieście dowództwa planowanej czwartej dywizji.
– – komentuje Anna Maria Siarkowska z sejmowej komisji obrony, która jest posłanką z Siedlec.
Także pozyskiwanie nowego sprzętu przez WOT odbywa się z dużymi trudnościami. Choć dostali nieco nowych pojazdów, to już w kwestii zakupu moździerzy 60 mm postępowanie prowadzone przez Inspektorat Uzbrojenia zamknięto. Oficjalnie – z powodu braku możliwości dostaw według harmonogramu. Według naszych nieoficjalnych informacji dlatego, że postępowania nie wygrał państwowy dostawca. Tak czy inaczej, nie ze swojej winy WOT moździerzy nie dostała. Problemy występują także przy dostawach karabinów maszynowych UKM-2000, które nie są realizowane zgodnie z harmonogramem. Tu znów nie można winić obrony terytorialnej, która nie prowadzi postępowania zakupowego – ale to na żołnierzach służby terytorialnej odbijają się te braki.
– – informuje ppłk Marek Pietrzak. I zapewnia, że kolejne etapy budowy tej formacji nie są zagrożone.