Nie było tajemnicą, że moje porozumienie z SLD polegało na tym, że ja występuję jako kandydatka niezależna, a jeśli partia chce poprzeć moją kandydaturę, to poprze - mówiła w programie RZECZoPOLITYCE Magdalena Ogórek. Dodała, że SLD jednak nie wywiązał się ze swych obietnic, dlatego też podczas kampanii dystansowała się od tej partii.

Reklama

Zapytana, czy nie przeszkadzało jej to, że podczas wyborów będzie kojarzona z partią postkomunistyczną, odpowiedziała, że miała dużo wątpliwości i przemyśleń. To był długi proces, zanim przyjęłam tę propozycję. Ale uznałam, że to jest moja jedyna szansa, żeby przedstawić Polakom mój program wyborczy - stwierdziła.

Powiedziała, że dziś musi bronić swojego programu przed zarzutami, że wtedy była związana z SLD a teraz Ogórek mówi inaczej. Nie, Ogórek mówi to samo - zapewniła. Jeśli to ja mówiłam pierwsza o tym, że trzeba uszczelnić system podatkowy, jeśli to ja - z całym szacunkiem dla pana Macierewicza - powiedziałam, że trzeba stworzyć Wojska Obrony Terytorialnej, jeśli ja pierwsza mówiłam, że to wymiar niesprawiedliwości i trzeba się przyjrzeć sędziom, to czy ja mam temu programowi zaprzeczyć? - pytała retorycznie.

Zapytana, czy więc PiS obecnie realizuje jej program, odpowiedziała, że już po kampanii wyborczej, gdy rządząca partia przedstawiła swoje zamierzenia, napisała kilka tweetów, w których wspomniała, że widocznie sprawy, które poruszała w kampanii prezydenckiej były na tyle ważne dla wszystkich Polaków, że są realizowane przez PiS.

Reklama