Kurtyka powiedział, że wynegocjowane w Paryżu w 2015 roku porozumienie, było "kamieniem milowym" w globalnej polityce klimatycznej. Porozumienie to pierwsza umowa klimatyczna obligująca wszystkie państwa do działań na rzecz klimatu. Kraje zobowiązały się do utrzymania wzrostu globalnych średnich temperatur na poziomie znacznie mniejszym niż 2 st. C w stosunku do epoki przedindustrialnej i kontynuowanie wysiłków na rzecz ograniczenia wzrostu temperatur do 1,5 st. C.
Szef COP24 podkreślił, że w Katowicach ma zostać przygotowany "rule book", czyli mapa wdrażania w życie Porozumienia paryskiego. -- podkreślił Kurtyka.
Dodał, że kolejnym ważnym elementem negocjacji będzie finansowanie polityki klimatycznej, proekologicznych inwestycji w państwach rozwijających się. Przypomniał, że państwa zgodziły się, by od 2020 roku było to 100 mld. Tymi funduszami ma zarządzać GCF, czyli zielony fundusz klimatyczny.
Kurtyka podziękował m.in. fidżyjskiemu prezydentowi COP23 Frankowi Bainimaramie, który prowadził negocjacje klimatyczne do pierwszego dnia szczytu w Katowicach i "przygotował" Katowice.
Prezydent COP24 mówił też dziennikarzom, że szczyt to praca nad wdrożeniem pryncypiów, natomiast liderzy polityczni zrobili swoją pracę w Paryżu. - - zaznaczył.
-- ocenił Kurtyka. Dodał, że jest przekonany, iż w miarę posuwania się w kierunku finalnego kompromisu, szczyt będzie budził coraz większe zainteresowanie polityczne.
Kurtyka przypomniał, że hasłem przewodnim poniedziałku na szczycie - z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy - jest sprawiedliwa transformacja. - - powiedział.
Na konferencji poinformowano także, że na COP24 dotychczas zarejestrowało 12 810 delegatów stron, 447 obserwatorów z ramienia ONZ, około 700 obserwatorów z organizacji pozarządowych, 1525 dziennikarzy i 6000 pracowników obsługi technicznej. Łącznie zarejestrowano 28 tysięcy uczestników COP24, jednak organizatorzy spodziewają się, że w szczycie klimatycznym w stolicy Górnego Śląska weźmie udział około 30 000 osób.