Dziennik Gazeta Prawana logo

Remonty w szkołach paraliżują naukę

5 listopada 2007, 23:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dzieci nie chodzą do szkoły, a z kolei inne lekcje mają w... kościołach. Wszystko przez pseudofachowcw, którzy nie dotrzymują terminów remontu - czytamy w DZIENNIKU.

Ponad trzystu gimnazjalistów z Baranowa w Wielkopolsce to bodaj najbardziej szczęśliwe nastolatki w Polsce. Powód? Władze gminy zafundowały im dodatkowy tydzień wakacji. Wszystko przez problemy z budową nowego budynku gimnazjum. "Przy odbiorze szkoły okazało się, że w projekcie zabrakło drogi pożarowej. Musieliśmy to zmienić. Nie było czasu na kombinowanie. Przełożyliśmy inaugurację roku szkolnego" - tłumaczy Tadeusz Zimny, zastępca wójta gminy Tarnowo Podgórne.

Problem w tym, że władze gminy o tygodniowej labie dla uczniów zdecydowały same, za plecami kuratorium oświaty. Hanna Rajcic-Mergler, wicekurator oświaty w Poznaniu o problemie dowiedziała się na kilka dni przed 1 września. "Nic już nie mogliśmy zrobić. Dyrekcja i władze gminy popełniły błąd. Rok szkolny powinien się zacząć, nawet w innej placówce. Dopiero potem można zawiesić naukę, a nie od razu przekładać inaugurację roku" - tłumaczy.

Z kolei w Łodzi uczniowie Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 1 na lekcje matematyki, biologii czy religii chodzą do pobliskiego kościoła. W placówce remont trwa jeszcze w dwunastu klasach. Fachowcy zwyczajnie nie dotrzymali terminu.

"Musieliśmy znaleźć wyjście z sytuacji. Mamy dobre kontakty z proboszczem, poprosiliśmy go o pomoc w organizowaniu lekcji. Zgodził się" - mówi Aleksandra Bonisławska, dyrektor szkoły. Ksiądz Grzegorz Jędraszak nie zastanawiał się ani chwili. "Sąsiedzi byli w potrzebie, kto miał im pomóc, jak nie my. Pojawiły się trudności, które wspólnie trzeba rozwiązywać. To konsoliduje" - tłumaczy ksiądz proboszcz parafii pw. Matki Boskiej Jasnogórskiej w Łodzi.

Borys Strzelczyk z klasy drugiej łódzkiego liceum trochę żałuje, że remonty w szkole nie zaczęły się pod koniec ubiegłego roku. "Wtedy podczas spaceru ze szkoły do kościoła pewnie wiele osób uciekłoby do lasku, na wagary" - śmieje się chłopak. "A teraz nikomu się nie opłaca".

Dlaczego w Łodzi można było zorganizować lekcje mimo niezakończenia remontów, a w Baranowie nie? Bogusława Świerkiel, dyrektorka podstawówki w Przeźmierowie, gdzie jeszcze w ubiegłym roku działało gimnazjum - teraz przeniesione do Baranowa - tłumaczy, że lekcje mogłyby się odbywać w dawnym budynku szkoły. Nikt z gminy jednak o to nie prosił.

"Wstawiliśmy już co prawda mniejsze ławki i krzesełka dla pierwszaków, ale jakoś gimnazjaliści by się przemęczyli przez ten tydzień" - mówi Świerkiel. Tadeusz Zimny ripostuje: "To dodatkowy koszt i trudności. Przecież tydzień to nie tak długo, zajęcia będą odrobione. Nic nikomu się nie stało. Nawet rodzice się nie skarżą. W poniedziałek w Baranowie zabrzmi pierwszy dzwonek".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj