Sprawa Igora Stachowiaka pokazała, jak ważną rolę mogą odgrywać nagrania z interwencji policji. To właśnie po niej w internecie zaroiło się od mniej lub bardziej uzasadnionych filmów z policjantami w roli głównej. Duże kontrowersje wzbudziło choćby nagranie, na którym utrwalono skucie kajdankami kaleki poruszającego się na rowerze. Pojawiły się też pytania o to, czy można utrwalać czynności dokonywane przez funkcjonariuszy i umieszczać takie filmy w sieci. W odpowiedzi na interpelację poselską nr 12935 sekretarz stanu w MSWiA Jarosław Zieliński stwierdził, że nie ma zakazu rejestrowania takich czynności.

Okazuje się jednak, że filmowanie policjantów i publikowanie takich nagrań w internecie podlega pod przepisy RODO. Tak uznał w czwartkowym wyroku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jednocześnie jednak przyznał, że można być zwolnionym z obowiązku stosowania przepisów o ochronie danych na zasadach wyjątku dziennikarskiego. Co istotne, nie trzeba być wcale zawodowym dziennikarzem.

Policjant też chroniony

Sprawa dotyczyła łotewskiego obywatela, który sfilmował moment składania przez siebie zeznań w komisariacie policji. Na nagraniu zamieszczonym w serwisie YouTube widać funkcjonariuszy wykonujących czynności. Łotewski organ ochrony danych osobowych uznał, że autor filmu naruszył przepisy o ochronie danych osobowych, m.in. dlatego że nie poinformował policjantów o celu przetwarzania tych danych. Sprawa trafiła do sądu, który ostatecznie zdecydował się wystąpić z wnioskiem prejudycjalnym do TSUE. Prosił o przesądzenie, czy filmowanie policjantów i umieszczenie tego nagrania w sieci w ogóle jest objęte przepisami o ochronie danych osobowych, a jeśli tak, to czy można zastosować wyjątek dziennikarski.

TSUE nie miał wątpliwości, że nagranie funkcjonariuszy i upublicznienie takiego filmu oznacza przetwarzanie danych osobowych, a więc wymaga wypełnienia związanych z tym obowiązków (w tym poinformowania nagrywanych o celu przetwarzania ich danych). Obraz i głos osoby stanowi bowiem dane osobowe, o ile pozwalają one na ustalenie tożsamości. I nie ma tu znaczenia, że chodzi o policjantów wykonujących obowiązki służbowe. Dyrektywa 95/46 (to jej dotyczy wyrok, choć znajdzie on pełne zastosowanie do RODO) nie przewiduje bowiem żadnego wyjątku, który wyłączałby z zakresu jej stosowania przetwarzanie danych funkcjonariuszy publicznych.

W praktyce oznacza to, że obywatel nagrywający i upubliczniający film np. z interwencji policji musi dopełnić obowiązków wynikających z RODO. A jeśli tego nie zrobi, grozi mu kara nawet do 20 mln euro.

– TSUE zwrócił uwagę na dwie kwestie: wiedzę nagrywanych o tym, że są nagrywani, i poinformowanie ich o celu tego nagrywania. W praktyce trzeba umożliwić sprzeciwienie się nagrywaniu i dalszemu rozpowszechnianiu tego nagrania, a więc wykonać obowiązek informacyjny z art. 13 RODO, oraz respektować wolę osoby nagrywanej – wyjaśnia dr Paweł Litwiński, adwokat w kancelarii Barta Litwiński.

Nie ma natomiast obowiązku ubiegania się o zgodę osoby nagrywanej – w takim przypadku podstawę przetwarzania jej danych osobowych stanowi uzasadniony interes administratora – zaznacza.

Nie tylko zawodowcy

Obowiązek poinformowania policjantów o tym, że się ich sfilmowało, może skutecznie zniechęcać do publikacji takich nagrań. TSUE zaznaczył jednak, że są sytuacje, gdy nie jest to konieczne. Zarówno wcześniejsza dyrektywa, jak i obowiązujące dzisiaj RODO przewidują wyjątek dziennikarski. I nie dotyczy on wyłącznie zawodowych dziennikarzy.

Jak przekonuje TSUE w uzasadnieniu wyroku, to, że ktoś nie jest zawodowym dziennikarzem, nie wyklucza sięgnięcia po wyjątek dziennikarski. Ale pod pewnymi warunkami.

– Oznacza to, że sytuacja prawna obywatela zależy od tego, w jakim celu dokonuje nagrania i je rozpowszechnia. Jeżeli odbywa się to wyłącznie w celu "publicznego rozpowszechniania informacji, opinii lub myśli", wówczas taka osoba może powołać się na wyjątek dziennikarski, a w konsekwencji nie być objęta przepisami RODO. Chodzi np. o działanie w celu pokazania nieprawidłowości, jakich dopuszczają się policjanci w czasie interwencji – wyjaśnia dr Paweł Litwiński.

Trybunał w swym wyroku odwołuje się do dorobku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Może to mieć znaczenie przy ocenie, kiedy można umieścić film z policjantami w sieci, powołując się na wyjątek dziennikarski.

– Zgodnie z orzecznictwem ETPC liczy się choćby to, czy taki film można traktować jako wkład w debatę publiczną. Inną okolicznością jest miejsce nagrania. Inaczej może być oceniony film nakręcony w miejscu publicznym, a inaczej w mieszkaniu prywatnym. Trzeba też uwzględnić, czy chodzi o szeregowego funkcjonariusza, któremu przysługuje większa ochrona, czy też np. komendanta policji, który jest osobą publiczną. Takich czynników jest więcej – zauważa Konrad Siemaszko z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Jaka sytuacja może zatem być uznana za mieszczącą się w ramach działalności dziennikarskiej, a więc i podlegającą zwolnieniu z RODO?

Jako przykład wskazałbym właśnie nagranie z zatrzymania Igora Stachowiaka. Sposób działania funkcjonariuszy mógł co najmniej budzić kontrowersje, a sytuacja rozgrywała się w miejscu publicznym – ocenia Konrad Siemaszko. ©℗

orzecznictwo

Wyrok TSUE z 14 lutego 2019 r. w sprawie sygn. akt C-345/17 www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia