"Nie po raz pierwszy, ale po raz kolejny swoim brakiem profesjonalizmu zniszczyliście całą przyjemność związaną z wysyłaniem dobrych, miłych, serdecznych wiadomości. Jesteście niepunktualni i wszystko co jest zawarte w Waszej ofercie, nie trzyma się kupy, jest nieprawdą i obietnicą bez pokrycia, za którą, w postaci znaczków, uiszczamy stosowną opłatę" - napisał w mediach społecznościowych Jerzy Owsiak.

Reklama

I wytłumaczył, że chodzi o list, który wraz z życzeniami walentynkowymi został powierzony poczcie. Życzenia były skierowane do jego żony Lidii. List został wysłany z Urzędu Pocztowego oddalonego dokładnie o 723 metry od domu. Został nadany w okienku i przyjęty 11 lutego 2019 r. Na kopercie naklejona została naklejka z napisem „priorytet”.

Ostatecznie jednak list został dostarczony do skrzynki 19 lutego. Czyli na pokonanie niespełna kilometra potrzebował ośmiu dni. "Z napisem, który wymaga od tej usługi około 24 godzin. Całą niespodziankę szlag trafił, ale jak powiedziałem wcześniej, jesteście w tym mistrzami" - podkreślał Owsiak na Facebooku.

"Nie pierwszy raz doświadczyłem tego uczucia. Kilka lat temu podobne przesyłki w obrębie tej samej dzielnicy wędrowały ponad tydzień. Składałem nawet stosowne zażalenia do Waszej instytucji i odpisywaliście mi, że… kłopoty kadrowe, kłopoty kadrowe. Pomny tego doświadczenia od tamtego czasu wysyłam życzenia 2 tygodnie wcześniej. I jest to metoda, ale tak być nie powinno" - ocenił. I jak przyznał to właśnie z tego powodu od wielu lat, a od trzech szczególnie, wszystkie nasze ważne przesyłki związane chociażby z Finałem, WOŚP realizuje poprzez komercyjne firmy działające na terenie Polski. Od tej pory nie zdarzyło się, aby jakikolwiek odbiorca przesyłek miał z tym kłopot.

"Nie oczekuję od Państwa żadnej odpowiedzi, chciałem tylko podzielić się swoim ogromnym, przeogromnym żalem w stosunku do instytucji, która także ma w swojej historii dla nas, a dla mnie w szczególności, niezwykle piękne i bardzo wzruszające chwile wspólnego grania, kiedy mogliśmy dzielić się przepięknymi, kolorowymi znaczkami, które potrafiły rozweselić każdą kopertę wędrując nie tylko po Polsce, ale i po całym świecie, mówiąc o wspaniałym działaniu jakim jest nasz Finał. Pamiętam jak 3 lata temu z niezrozumiałych dla nas przyczyn, choć zapisaliście to wcześniej ustawowo, z planów emisyjnych z okazji 25. Finału wyleciał nasz piękny, kolorowy, fundacyjny znaczek" - napisał.

Zaraz jednak dodał, że nie chciałby w ten sposób kończyć tego listu. "Wysyłam więc Wam nasze życzenia, aby Poczta Polska wróciła do swoich korzeni instytucji punktualnej i rzetelnej. List ten zapakuję do koperty, wyślę go pocztą. Może kiedyś dojdzie, ale bardziej liczę na tę treść internetową" - zakończył.

Zaalarmowana przez media, m.in. gazetę.pl, Poczta Polska przesłała komentarz. Tłumaczyła się "ludzkim błędem".

"Przepraszamy za zaistniałą sytuację. Poczta Polska to ponad 80 tys. pracowników. Zapewniam, że każdego dnia pracownicy Poczty Polskiej dokładają wszelkich starań, aby świadczone przez nas usługi satysfakcjonowały naszych klientów. Codziennie doręczamy miliony przesyłek. W naszej pracy zdarza się, że nie wszystko działa tak, jakbyśmy chcieli. Jeden błąd ludzki pociąga za sobą kolejne. Negatywne konsekwencje wpływają na ocenę całej Poczty Polskiej, także tych pracowników którzy w sposób rzetelny wypełniają swoje obowiązki" - brzmi treść komentarza.