Na rynku w Przemyślu stowarzyszenie Homo Faber zorganizowała happening. Wziął w nim m.in udział prezes Związku Ukraińców w Polsce, Piotr Tyma. Wydarzenie to początkowo nie dostał zgody władz miasta, jednak decyzję prezydenta uchyliło Samorządowe Kolegium Odwoławcze - pisze "Gazeta Wyborcza". 

Przeciw happeningowi protestowała prawica. Kilkunastu mężczyzn - jak pisze "GW" - skandowało "banderowcy" oraz głośno puszczało antyukraińską muzykę. Według uczestników wydarzenia, policja nie reagowała. Jak dodaje "Wyborcza", funkcjonariusze ruszyli do akcji dopiero, gdy jeden z członków Obywateli RP krzyknął "precz z polskim faszyzmem". Został zatrzymany i usłyszał dwa zarzuty - za odmowę wylegitymowania się oraz za "znieważenie narodu polskiego".

Policja tłumaczy, że happening był nagrywany, a materiał zostanie sprawdzony na komendach. Jeśli funkcjonariusze uznali, że kontrmanifestanci łamali prawo, to zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Mężczyzna stawiał bierny opór, nie chciał podać swoich danych, jest podejrzany o popełnienie przestępstwa - tłumaczy z kolei zatrzymanie działacza Obywateli RP rzeczniczka policji.