Film autorstwa Rafała Betlejewskiego ukazał się w sieci 8 lipca i natychmiast zrobiło się wokół niego głośno. Autor zestawił bowiem wypowiedzi 5-letniego Bartka, który choć urodził się Zosią, to czuje się chłopcem, z komentarzem Zofii Klepackiej. Okazało się, że sportsmenka znana z ostrej krytyki środowisk LGBT+ nie wie jaka jest różnica między transseksualizmem i transpłuciowością i nie rozumie pojęcia tożsamości płciowej, które myli z popędem seksualnym. Nie potrafiła także powiedzieć, dlaczego chce chronić dzieci przed "ideologią LGBT", skoro samo LGBT dotyczy także dzieci.
Reportaż ukazuje również problem, z jakim boryka się mama Bartka, próbując zapewnić swojemu dziecku jak najlepsze warunki rozwoju. Wbrew specjalistycznym opiniom, które mówią jasno, że Bartek ma męską tożsamość płciową, personel przedszkola, do którego uczęszcza, uparcie nazywa go Zosią i odmawia zmiany swojego sposobu postępowania wobec dziecka.
Wystąpienie w reportażu, w którym opowiedziała o transpłciowości swojego dziecka, przysporzyło pani Dorocie Świercz dodatkowych problemów. Kobieta niezbyt pochlebnie wypowiedziała się o dziennikarzach TVP. Jak opowiedziała Rafałowi Betlejewskiemu w kolejnym nagraniu, namawiana przez redaktora programu "Alarm" Piotra Sułka na udział w kolejnym reportażu, konsekwentnie odmawiała. Dziennikarz nie dawał jednak za wygraną i wraz z ekipą telewizyjną trafił na panią Dorotę w osiedlowej restauracji:
Rafał Betlejewski zapowiedział już, że po zamknięciu zbiórki pieniędzy na pomoc dla pani Doroty i jej dzieci, otwiera kolejną, w której będzie można wpłacać pieniądze na pomoc innym dzieciom LGBT.