Dziennik Gazeta Prawana logo

Postrzelony przez policję czeka na przeprosiny

29 października 2007, 01:33
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Gdy się rusza, czuje się, jakby go przygniatało sto ton. Pan Stanisław z Łodzi jeszcze nie może uwierzyć w to, co go spotkało. Został postrzelony przez policjantów i cudem przeżył, trafiony w płuca. "Najbardziej boli mnie to, że nie usłyszałem nawet jednego słowa <przepraszam> ze strony policji" - mówi "Faktowi" mężczyzna.

Kolejny dzień w szpitalu, następne badania. Obok łóżka pana Stanisława godzinami czuwa syn Mateusz. "To bardzo boli, ale lekarze twierdzą, że stan jest już stabilny. Tata z tego wyjdzie, tylko nie wiemy, jak długo będzie musiał jeszcze zostać w szpitalu" - mówi chłopak.

Pan Stanisław, ochroniarz w jednej z łódzkich firm, umówił się po pracy ze znajomym. Miał się z nim spotkać na ul. Skrzydlatej, pod lasem, koło przystanku. "Mój kolega często wychodzi tam z psem" - opowiada słabym głosem Stanisław S. "Więc tam na niego czekałem, wysiadłem z samochodu".

Wtedy zobaczyli go policyjni wywiadowcy. Jechali cywilnym samochodem. Wzięli go na muszkę. Widocznie myśleli, że to złodziej samochodowy albo gwałciciel, który ostatnio grasował w tych okolicach. "Zobaczyłem dziwne auto, więc wsiadłem do swojego i chciałem odjechać w bezpieczniejsze miejsce" - opowiada pan Stanisław. "Nagle usłyszałem huk, potem poczułem pierwsze uderzenie, drugie i straszliwy ból...".

Policjanci zajechali mu drogę i włączyli koguta. Mężczyznę zatrzymano, ale szybko się okazało, że nie jest notowany, a jego auto nie jest kradzione!. "Cudem przeżyłem, bo kula, przeszywając plecy, trafiła w żebro, odbiła się i wypadła niedaleko wątroby" - skarży się mężczyzna. "Będę domagał się odszkodowania, bo mogłem stracić życie. Najbardziej boli mnie to, że nikt z policji nie poczuwa się do winy. Nikt nie powiedział mi nawet słowa przepraszam".

"Uważamy, że nasze przeprosiny byłyby tu nie na miejscu" - mówi Mirosław Micor, rzecznik łódzkiej policji. "Bo sprawy nie wyjaśniła jeszcze prokuratura. Śledczy badają, czy policja użyła broni zgodnie z przepisami i czy mężczyzna rzeczywiście - jak twierdzą policjanci - próbował przejechać jednego z nich".



Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj