Dziennik Gazeta Prawana logo

16-letnia Ania zaplanowała sobie śmierć

21 listopada 2007, 15:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jej rodzice byli pewni, że zamyka się w swym pokoju i czyta książki. Ale Ania K. rozmyślała o śmierci i przygotowywała plan samobójstwa. O swych zamiarach pisała w internecie. 16-latka, która w zeszłym tygodniu skoczyła z 10. piętra bloku, zwierzała się w sieci, że życie jest udręką, a wyzwolenie może dać tylko śmierć. Jej pozyskani w internecie przyjaciele wcale nie pomyśleli, by ją od samobójstwa odwieść - pisze "Fakt".

Dla swoich rodziców Ania była dzieckiem idealnym - śliczna, uśmiechnięta, zdolna uczennica renomowanego warszawskiego liceum. Wydawało się, że poza nauką jej jedyną pasją był wegetarianizm i obrona praw zwierząt.

Była jednak jeszcze inna prawda o Ani. I tej prawdy nie znali rodzice ani najbliżsi dziewczyny. Znały ją tylko te osoby, które spotykały ją w internecie. Na forum, w którym ludzie szukają przyjaciół.

Nastolatka od miesięcy obsesyjnie myślała o śmierci. I o niej pisała, była nią zafascynowana. Ze swoich mrocznych tajemnic zwierzała się tylko znajomym z internetu. Jej rodzice wierzyli, że zamykając się w swoim pokoju, 16-latka czyta książki. Utwierdzała ich w tym przekonaniu. Zawsze uśmiechnięta, grzeczna, uczynna... Ale gdy ich rozpierała duma z takiej córki, ona pisała w internecie: "Nie ma piekła, nie ma nieba". I potem: "Wyfilozofowałam, że śmierci się boję, a ch... z tym". Wreszcie zdanie: "Jak można żyć ze świadomością, że zawiodłeś tych, którzy cię naprawdę kochają". Jej ostatni wpis to: "Szczęśliwe zakończenia zazwyczaj są tylko w filmie"...

Pisała to w zeszłą środę. Wiedziała już, że na drugi dzień popełni samobójstwo - pisze "Fakt".

Tego dnia nie poszła do szkoły. Wzięła garść zawierających kodeinę tabletek na kaszel, które w dużej ilości wywołuje stan euforii. Właśnie w takim stanie 16-latka stanęła w oknie bloku na 10. piętrze i skoczyła... Przeżyła, ale jej stan jest nadal bardzo ciężki.

W internecie zaraz po skoku Ani pojawiły się szokujące wpisy: "Przegrajmy wszystko i przestańmy istnieć" i "Głos diabła słodko brzmi". To wszystko piszą ludzie, którzy nie potrafili pomóc Ani żyć.

Te hasła nie dziwią pani Haliny z Warszawy, matki jednej z dziewczyn, która też często wchodziła na tę samą stronę internetową co Ania. "Te nastolatki godzinami rozmawiały o śmierci. Od córki wiem, że Ania zwierzała się często, że chciałaby zobaczyć, jak wygląda samobójstwo" - zdradza "Faktowi" kobieta. I radzi wszystkim rodzicom: sprawdzajcie, co wasze dzieci robią w swych pokojach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj