Dziennik Gazeta Prawana logo

Domy opieki w dobie koronawirusa. Brakuje maseczek, ale i rąk do pracy

30 marca 2020, 05:41
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Łóżko szpitalne
<p>Łóżko</p>/Shutterstock
Dla podopiecznych zakładów opiekuńczo-leczniczych zakażenie koronawirusem oznacza śmiertelne niebezpieczeństwo. Tymczasem brakuje nie tylko maseczek, ale i rąk do pracy.

W Polsce jest ponad 500 zakładów opiekuńczo-leczniczych (ZOL) i zakładów pielęgnacyjno-opiekuńczych (ZPO), które mają pod opieką ponad 60 tys. osób. Do tego blisko 110 tys. osób przebywa w zakładach stacjonarnej pomocy społecznej, m.in. DPS-ach. Ponad 60 proc. pacjentów tych miejsc to przewlekle chorzy w wieku 70 plus.

Brak testów to jeden z kilku problemów, z którymi w czasach pandemii borykają się te placówki. – – wylicza dr Elżbieta Szwałkiewicz, prezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”. Jak przekonuje, wsparcie opieki długoterminowej dziś może uchronić Polskę przed scenariuszem włoskim. Jak bardzo jest on realny, pokazała sytuacja sprzed kilku dni, kiedy w domu pomocy w Niedabylu zakaziło się 60 osób, w tym 52 pensjonariuszy. Dr Szwałkiewicz podkreśla, że większość zakładów zamknęła ośrodki dla osób z zewnątrz jeszcze w lutym, wyprzedzając decyzje rządowe. To, jej zdaniem, uchroniło nas przed śmiertelnością na znacznie większą skalę.

– mówi dr Szwałkiewicz. – .

Bo wielkim problemem numer dwa są tu koszty. – – mówi krótko Grażyna Śmiarowska, dyrektor Publicznego Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Toruniu. – Mam 112 pacjentów całkowicie unieruchomionych, leżących. Jesteśmy zamknięci dla odwiedzających, ale zagrożenie istnieje nadal, m.in. ze strony pracowników. Dlatego tak ważne jest zachowanie bezpieczeństwa.

Wyliczyła, że w ciągu doby ma w placówce 30 osób personelu, fizjoterapeutów, pielęgniarek, opiekunów, którzy mają bezpośredni kontakt z pacjentami. Dziennie potrzebuje więc ok. 400 maseczek, które znacząco podrożały. – – tłumaczy Śmiarowska.

– kontynuuje Hanna Chwesiuk. Ministerstwo Zdrowia wysłało pisma do dyrektorów placówek z zaleceniem, by ograniczyć zatrudnianie pracowników służby zdrowia do jednego zakładu pracy. W tym kierunku idą też zapisy ustawy związany z przeciwdziałaniem i zwalczaniem Covid-19. – – przyznaje.

Już teraz sytuacja jest dramatyczna. Opiekunowie medyczni sygnalizują jej, że za kilka dni nie będą mieli jak dojeżdżać do pracy, bo firmy transportowe zawiesiły działalność. Inni biorą urlopy, zwolnienia, siedzą z dziećmi. – – mówi.

– ocenia lekarz z Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego dla chorych z zespołami otępiennymi w Koprzywnicy w powiecie sandomierskim. – .

W Koprzywnicy udało się załatwić maseczki i płyn. Starczy na niecałe 2 tygodnie. – – mówi lekarz. – .

– wtóruje Śmiarowska. Wystarczy, że trafi się jeden zakażony, a wtedy… – – podkreśla.

Do chwili zamknięcia wydania nie uzyskaliśmy komentarza z NFZ ani resortu zdrowia.

– mówi nam Bolesław Piecha (PiS), wiceprzewodniczący sejmowej komisji zdrowia. – – dodaje. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj