Ptaki zlikwidowane zostały na polecenie sztabu kryzysowego powołanego przez wojewodę mazowieckiego. Właściciele ferm dostaną od państwa odszkodowania - po 50 złotych za każdego zabitego ptaka.

Wirusa ptasiej grypy wykryto na fermach w w Uniejowie i Myśliborzycach w gminie Brudzeń koło Płocka. Nie wiadomo jeszcze, kiedy dokładnie się pojawił ani skąd się wziął - specjaliści próbują to ustalić.

Służby sanitarne wytyczyły już tzw. strefę zapowietrzenia, czyli obszar w promieniu kilku kilometrów od wykrytych ognisk zarazy. Oprócz mieszkańców nikt inny nie ma do niej wstępu. Na drogach prowadzących do strefy ułożone są maty odkażające, pracownicy sanepidu dezynfekują też pobocza dróg i podwórka gospodarstw w pobliżu zakażonych ferm.

Wewnątrz strefy obowiązuje całkowity zakaz uboju i sprzedaży drobiu, żywe ptactwo obowiązkowo ma być trzymane w zamknięciu.

Premier Donald Tusk, który kazał się na bieżąco informować o rozwoju sytuacji, zapewnia, że nie ma żadnego zagrożenia dla zdrowia ludzi. "Jest to problem wyłącznie sanitarny, weterynaryjny" - uspokaja.

Zdaniem zastępcy głównego lekarza weterynarii, Krzysztofa Jażdżewskiego, prawdopodobieństwo zarażenia się ptasią grypą przez ludzi jest znikome. Wystarczy przestrzegać podstawowych zasad higieny - myć ręce, dokładnie gotować mięso i szczegółowo myć i dezynfekować naczynia, w których przygotowuje się posiłki.