Zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego Przemysław Biliński podkreślił, że sprawdzono pięć województw, do których potencjalnie mogło trafić mięso z dwóch ubojni w woj. warmińsko-mazurskim. Właśnie do tych ubojni pojechały indyki z ferm koło Płocka, na których wykryto wirusa ptasiej grypy.

"Udało nam się ustalić 9 hurtowni. Dochodzenie sanitarno-epidemiologiczne trwa, dalej sprawdzamy sklepy, informujemy wszystkich pracowników sklepów, jak również poinformowaliśmy klientów wywieszając w tych sklepach informacje o tym, co należy robić z tym mięsem, w jaki sposób je przygotowywać" - relacjonował zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego.

Do placówek handlowych w województwie pomorskim trafiło blisko 480 kilogramów podejrzanego mięsa indyczego. W województwie kujawsko-pomorskim było go zdecydowanie mniej, bo tylko 10 kilogramów - mówił Przemysław Biliński.

Już wczoraj wieczorem Janusz Dzisko, szef warmińsko-mazurskiego sanepidu informował, że do sklepów na Warmii i Mazurach trafiło 281 kilogramów mięsa drobiowego z hodowli, w których wykryto ogniska ptasiej grypy. Klienci kupili z tego 208,85 kilograma.

"To mięso indycze powinno być przyrządzone w domach klientów przy pomocy obróbki termicznej - gotowania, pieczenia, smażenia. Smażyć można na oleju rzepakowym, bądź z oliwek. To zapewnia nam bezpieczeństwo zdrowotne tej żywności, którą zakupiliśmy" - wyjaśniał w TVN24 Przemysław Biliński.