Czy w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatuszowano przestępstwo? - pyta "Polska". Reporterzy dziennika dowiedzieli się o wewnętrznej kontroli przeprowadzonej w 2002 roku, która ujawniła, że kapitan M. z poznańskiej delegatury ABW zbierał w swoim służbowym komputerze zdjęcia pornograficzne z dziećmi i zwierzętami.

Jak ustalili kontrolerzy, obrzydliwe "hobby" funkcjonariusza trwało od kilku lat. M. poświęcał pornografii po 2-3 godziny dziennie.

Kapitan uznawany był za dobrego funkcjonariusza i wielokrotnie nagradzany. Po wyborach w 2005 roku awansował i trafił do centrali agencji. Został doradcą szefa ABW Bogdana Święczkowskiego, później był zastępcą dyrektora Inspektoratu Nadzoru, Kontroli i Bezpieczeństwa. Za wzorową służbę otrzymał stopień podpułkownika. Niedługo przed odejściem z Agencji Święczkowski mianował go szefem delegatury ABW w Poznaniu.

Od dwóch tygodni "Polska" próbowała dyskretnie ustalić, dlaczego w agencji zlekceważono pornograficzne zainteresowania oficera. W ubiegłym tygodniu zwolniono M. z funkcji szefa delegatury i oddlelegowano do "innych zadań". Rzeczniczka ABW nie chciała rozmawiać na ten temat. Podpułkownik M. zagroził redakcji procesem.