Dziennik Gazeta Prawana logo

Gigantyczny odkurzacz wjechał w ludzi

8 grudnia 2007, 00:19
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Gigantyczny odkurzacz poranił klientów w Białymstokusupermarketu
Gigantyczny odkurzacz poranił klientów w Białymstokusupermarketu/Inne
"Ratować się, kto może!" - usłyszeli za swoimi plecami klienci jednej z białostockich galerii handlowych. Całe rodziny zjeżdżały właśnie ruchomym chodnikiem do podziemnego garażu. Ludzie odwrócili głowy i zobaczyli kilkusetkilogramową maszynę do czyszczenia i odkurzania podłogi. Kolos sunął prosto na nich - pisze "Fakt"

"Boże, ten wielki odkurzacz mógł mnie zabić" - wyznaje "Faktowi" jeden z trzech rannych w tym wypadku, Leszek Żyłkowski. Mężczyzna z urazem kręgosłupa trafił do szpitala.

Na ten dzień rodzina Żyłkowskich czekała od dobrych kilku tygodni. W Białymstoku została właśnie otwarta galeria handlowa. Pan Leszek zapakował żonę i córkę do samochodu i z rodzinnej wsi Halickie ruszył na wielkie zakupy do miasta.

"Obkupiliśmy się i zadowoleni zamierzaliśmy już wracać domu. A że auto zostawiliśmy w garażu na najniższym poziomie galerii, zjeżdżaliśmy tam ruchomym chodnikiem. Razem z nami mnóstwo innych ludzi, bo tłok był straszny" - opowiada "Faktowi" pan Leszek.

Jeden z pracowników serwisu sprzątającego próbował wdrapać się na maszynę czyszczącą. Zrobił to jednak tak nieudolnie, że potoczyła się ona w dół po ruchomym chodniku. Prosto na tłum klientów. Sprzątacz zdążył jeszcze krzyknąć: "Ludzie, uciekajcie!". Wybuchła panika.

"Poczułem przeszywający ból w plecach, a potem odkurzacz przygniótł mnie do barierki. Sekundę później maszyna trzasnęła w moją żonę, która ma stłuczoną rękę. Uderzyła też córeczkę, na szczęście lekko. Boże, aż strach pomyśleć, co by było, gdyby najechała prosto na moje dziecko" - mówi przejęty pan Leszek, który trafił do białostockiego szpitala. Jego żona i córka po opatrzeniu ran wróciły do domu - pisze "Fakt".

"W tym wypadku zawinił człowiek. Pracownik serwisu powinien zaczekać, aż wszyscy ludzie zjadą na dół" - wyjaśnia Rafał Gradkowski, rzecznik galerii.

A Żyłkowscy zastanawiają się poważnie, czy nie zrobić już reszty świątecznych zakupów w małym, wiejskim sklepiku.

"Tam przynajmniej żadne wielkie odkurzacze nie taranują ludzi" - śmieje się pan Leszek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj