Premier Tusk zapewne nie spodziewał się otwarcia nowego frontu - i to z tak popularnymi i lubianymi gwiazdami. Poparcia inicjatywie feministek udzieliły m.in piosenkarki Irena Santor, Urszula Dudziak i Kora Jackowska, reżyserka Agnieszka Holland, pisarka Hanna Krall, aktorki - Beata Tyszkiewicz, Magdalena Cielecka, Renata Dancewicz, a także znani mężczyźni - historyk idei Marcin Król, muzyk rockowy Tomek Lipiński.

To kolejny list środowisk kobiecych do premiera. Pierwszy, wysłany przed miesiącem, nie wywołał odzewu zajętego innymi sprawami szefa rządu. W sukurs więc przyszły słynne autorytety i gwiazdy. "Liczymy, że zrobi to wrażenie na premierze" - mówi nam Anna Czerwińska z organizacji Feminoteka, która koordynuje akcję. Pod listem podpisały się też m.in Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Kampania Przeciw Homofobii i Związek Zawodowy Górniczek.

"W Polsce sprawy kobiet niestety są jeszcze, delikatnie mówiąc, nieuregulowane. Prawo równościowe nie jest respektowane w praktyce" - mówi DZIENNIKOWI Irena Santor. I twardo deklaruje: "Za swoją pracę kobiety muszą dostawać takie samo wynagrodzenie jak mężczyźni. Nie ma żadnego powodu, dla którego miałoby być inaczej. Kobiety są mądre, zaprawione w bojach. Tyle razy w historii dawały dowody swojego oddania i miłości, że nareszcie musi to być przez mężczyzn honorowane" - mówi z pasją.

O co sławne kobiety kruszą kopie? Rząd PiS dwa lata temu zlikwidował urząd pełnomocnika rządu ds. równego statusu, który w rządzie SLD pełniły kolejno Izabela Jaruga-Nowacka i Magdalena Środa. Kwestiami równouprawnienia zajęło się wtedy Ministerstwo Pracy.

To, zdaniem organizacji kobiecych, jest łamaniem prawa UE. "Komisja Europejska zobowiązała w dyrektywie rządy państw Unii do powołania takiego urzędu do grudnia 2007 roku. Niepodjęcie natychmiastowych działań grozi Polsce karami finansowymi" - uzasadniają w liście.

Donald Tusk pytany zaraz po zaprzysiężeniu o stanowisko pełnomocnika zapewniał, że bardzo mu zależy, by "równy status stał się praktyką życia społecznego w Polsce”. Od razu dodał jednak: "Dobrze wiemy, że urzędy nie zawsze skutecznie sprzyjają temu kierunkowi".

A przed tygodniem rzecznik rządu Agnieszka Liszka zapewniła DZIENNIK, że premier zdecydował się już powołać pełnomocnika. Na tym konkrety się jednak kończą. Tak jak i cierpliwość kobiet. Kazimiera Szczuka deklaruje, że panie nie odpuszczą Tuskowi. "Urząd powinien istnieć niezależnie od zmian ekip rządzących. Wyborcy zaufali PO jako partii nowoczesnej. Bez polityki równościowej trudno mówić o nowoczesności" - mówi Szczuka.