Pęczak jest oskarżony m.in. o korupcję i pomoc w oszustwie. Proces, który toczy się w Łodzi, może się dla niego skończyć karą nawet dziesięciu lat więzienia.

Na razie jednak - przynajmniej przez pół roku - Pęczak nie musi stawiać się na rozprawach. Biegły lekarz uznał, że jego stan zdrowia jest na tyle poważny, że były poseł nie może uczestniczyć w procesie.

Sąd może teraz zrobić dwie rzeczy. Pierwsza opcja mówi, że cały proces zostanie zawieszony. Inna - że sąd wyłączy materiały dotyczące Pęczaka do osobnego postępowania. Po to, by pozostali oskarżeni nie czekali zawieszeni w próżni, aż były baron SLD poczuje się lepiej.

Na wrześniowej rozprawie Pęczak odmówił składania zeznań. Tłumaczył, że jest w złym stanie psychicznym, bo właśnie dowiedział się, że ma raka prostaty. Później były poseł przeszedł operację w jednym z łódzkich szpitali. Biegły onkolog miał ocenić, czy może brać udział w procesie. Stwierdził, że nie.

56-letni Pęczak trafił do aresztu w listopadzie 2004 roku. Na wolność wyszedł po 26 miesiącach po wpłaceniu 400 tysięcy złotych kaucji. Wcześniej jego obrońcy wiele razy wnioskowali o zwolnienie go z aresztu ze względu na zły stan zdrowia. Były poseł skarżył się na problemy ze wzrokiem i z kręgosłupem.