Mieszkańcy katowickiej dzielnicy Ligocie przestraszyli się nie na żarty. Wieczorem usłyszeli potworny huk, a w ich oknach zatrzęsło szybami. Okazało się, że nie była to żadna bomba, a gaz który wybuchł w osiedlowym sklepie. "Pawilon całkowicie zmiotło z powierzchni ziemi. Kawałki jego konstrukcji fruwały w powietrzu i przeleciały nawet kilkanaście metrów" - opowiadają strażacy. "To cud, że nikomu nic się nie stało" - dodają.
Jak twierdzą strażacy, mieszkańcy Ligocia mieli dużo szczęścia, że akurat nie przechodzili w pobliżu sklepu. Inaczej mogliby zostać poważnie ranni w wybuchu. "Wszystko działo sie w okolicach pawilonu przy ul. Rolnej. Wybuch zniszczył sklep i dwa samochody"- powiedział PAP rzecznik śląskiej straży pożarnej Jarosław Wojtasik.
Oprócz strażaków, zniszczenia naprawiały służby energetyczne i gazowe. "Wybuch uszkodził też stacja transformatorową i gazociąg" - mówią strażacy.
Po przeszukaniu gruzowiska okazało się, że nikt nie został ranny. Strażacy mówią dużym szczęściu - że do wybuchu doszło już po zamknięciu sklepu i w chwili gdy nikt obok niego nie przechodził.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl