Dziennik Gazeta Prawana logo

Nasza-klasa już nie wystarcza

20 lutego 2008, 00:31
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
wayn
wayn/Inne
Koledzy z Ghany i Tanzanii, koleżanki z RPA i Norwegii? Młodych Polaków ogarnął szał poszukiwania znajomych w internecie. Nie wystarczają już im koledzy z naszej-klasy.pl. Szturmują międzynarodowy portal społecznościowy i korespondują z rówieśnikami poznanymi na zagranicznych wojażach - pisze DZIENNIK.

Wayn.com to brytyjski portal społecznościowy. Korzysta z niego już kilka milionów internautów z całego świata. Portal działa podobnie jak nasza-klasa.pl. Użytkownicy zamieszczają zdjęcia, filmy, piszą blogi. Szukają znajomych, z którymi studiowali na zagranicznych uczelniach lub spotkali się w czasie wakacyjnej pracy.

Wśród nich jest mnóstwo Polaków, m.in. Zuza, studentka geografii z Łodzi. "Byłam na wymianie studenckiej w Holandii. Po powrocie do Polski założyłam bloga w języku angielskim. Specjalnie dla moich nowych przyjaciół. Niedawno przeniosłam się na wayn.com. Na portalu odnalazłam kilka osób, z którymi zerwał się kontakt po moim wyjeździe z Holandii" - cieszy się dziewczyna.

Julita Śliwińska, studentka fizyki w krakowskiej AGH, w wakacje pracowała w Londynie. Zaprzyjaźniła się z kilkoma Afrykańczykami. Wróciła do kraju, ale ze swoimi przyjaciółmi utrzymuje kontakt poprzez właśnie tę witrynę. "Piszemy do siebie, opowiadamy o ważnych wydarzeniach w naszym życiu. Zamieszczamy zdjęcia z ciekawych imprez, na których się bawiliśmy" - relacjonuje dziewczyna.

Izabelę Franckiewicz, socjologa z Uniwersytetu Łódzkiego, popularność portali społecznościowych nie dziwi. Według niej może być to jednak krótkotrwały zachwyt. "Internauci chcą być zauważani, dlatego udzielają się na forach, w portalach. Jeżeli jednak ze swojej wirtualnej aktywności szybko nie zaczną odczuwać korzyści w świecie realnym, to ich zainteresowanie portalem zaniknie" - uważa Franckiewicz.

Jakie korzyści mogą mieć użytkownicy wayn.com? Julicie Śliwińskiej marzy się np. odwiedzenie swoich przyjaciół w Ghanie. Dostała już nawet zaproszenie. 30-letni Mirek marzenia wciela w życie. Na swoim internetowym profilu chwali się wyjazdami. W 2006 r. był w Malezji i Tajlandii. W ub.r. podróżował po Singapurze i Irlandii. Teraz osiadł w Norwegii. Jego znajomi to iście międzynarodowa mieszkanka - Europejczycy, Afrykanie, Azjaci.

Agnieszka Moncznik, redaktorka w wydawnictwie "Bezdroże", wydającego m.in. przewodniki turystyczne: Dla wielu osób takie zaproszenie od znajomej osoby to bardzo często szansa na odbycie egzotycznych podróży. Z dala od hoteli, turystycznych kurortów, przetartych szlaków.

Nieco inaczej sprawę widzi Mariusz Makowski, psycholog społeczny z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, który bada przyczyny popularności portali społecznościowych.

"Międzynarodowe kontakty podnoszą nasze ego, chwalimy się nimi. Nasz internetowy profil to swoista gablota próżności. Pokazujemy się w świetle ludzi popularnych, którzy coś osiągnęli, zwiedzili świat, sporo widzieli. Poza tym liczne grono znajomych, daje nam iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa. Im więcej znajomych na liście, tym więcej osób, na których potencjalnie możemy liczyć" - twierdzi Makowski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj