Targalski zarzucił kłamstwo Marii Szabłowskiej - w tej sprawie toczy się proces cywilny - oraz mediom, które powtarzały te słowa w swoich publikacjach. Agnieszce Kublik wytoczył karny proces o zniesławienie - z osławionego już artykułu 212 Kodeksu karnego, który umożliwia ukaranie dziennikarza więzieniem.

Kublik nie przyznała się do zniesławienia Targalskiego. "Pisząc o tej bulwersującej sprawie, dołożyłam wszelkiej staranności" - zapewniła. Dodała, że napisałaby to samo o każdej innej osobie publicznej, o której miałaby równie bulwersujące i wiarygodne informacje.

Dziennikarka oświadczyła, że weryfikowała swe informacje, docierając do wielu radiowców skarżących się w radiowej komisji etyki oraz u związkowców. Podkreśliła, że komisja - na skutek skarg zwalnianych pracowników - stwierdziła m.in. naruszenie dóbr i godności osobistej pracowników oraz zastraszanie ich, co skończyło się czasowym zawieszeniem Targalskiego na stanowisku wiceprezesa radia.

Targalski kategorycznie zaprzecza, że zwalnianym radiowcom mówił cokolwiek uwłaczającego. "Nie mogłem pani Szabłowskiej powiedzieć, że jest <złogiem gomułkowsko-gierkowskim>, bo znam jej akta personalne i wiem, że przyszła do radia w 1971 r., a więc później. (...) Jak się wymyśla kłamstwa, to muszą one być prawdopodobne" - mówił.

Na dzisiejszej rozprawie Targalski osobiście przesłuchiwał Kublik, bo nie ma adwokata. Odpowiadając na jedno z wyjaśniła, że - chcąc dochować dziennikarskiej rzetelności, zadzwoniła też do Targalskiego, ale ten - słysząc, z kim rozmawia - rozłączył się.

Sąd odroczył proces do kwietnia. Wtedy rozpocznie przesłuchania świadków. Dowodem w sprawie będzie m.in. raport radiowej komisji etyki. Targalski kwestionuje ten dokument, bo - jak mówił - jest on stronniczy, gdyż sporządzała go komisja pod kierunkiem Janiny Jankowskiej. Ta znana dziennikarka - jak twierdzi Targalski - miała powiedzieć, że za wszelką cenę chce usunąć go z radia. Targalski kwestionuje też wypowiedzi byłego szefa Informacyjnej Agencji Radiowej Macieja Łętowskiego, który - jego zdaniem - świadomie i kłamliwie go pomawia.

Komisja Etyki Polskiego Radia w swojej opinii dla rady nadzorczej stwierdziła m.in., że Targalski, przeprowadzając rozmowy z osobami zwalnianymi z radia, działał w dobrej wierze, naruszył jednak ich dobra osobiste, w tym godność.