Dziennik Gazeta Prawana logo

SLD chce obciąć fundusze KRRiTV

13 września 2008, 18:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie robi nic, by chronić niezależność w mediach publicznych, więc trzeba obciąć jej fundusze - uważa Sojusz Lewicy Demokratycznej. "Media wciąż donoszą o ręcznym sterowaniu tematyką programów i krzywdzeniu dziennikarzy w Polskim Radiu, a Rada nie reaguje" - uważa poseł SLD, Jerzy Wenderlich. I zapowiada, że będzie wnioskował o zwołanie specjalnego posiedzenia sejmowej komisji kultury w tej sprawie.

"Wobec tego co dzieje się w Polskim Radiu już dawno powinna opowiedzieć się Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, bo to właśnie to ciało stać winno na straży niezależności mediów. Kiedy tego nie czyni, znaczy, że nie wypełnia swojej roli. Skoro nie wypełnia swojej roli, to nie może otrzymywać takich środków, jakie sobie życzy" - tłumaczy Jerzy Wenderlich.

"Te bulwersujące kwestie, które dzieją się w Polskim Radiu podejmowaliśmy na posiedzeniach komisji kultury i środków przekazu, ale okazuje się, że jest to rzucanie grochem o ścianę i nic się nie dzieje" - dodał poseł.

Poinformował także, że będzie wnioskował o specjalne posiedzenie komisji kultury, poświęcone obecnej sytuacji w publicznym radiu.

Wenderlich zaapelował jednocześnie do KRRiT, by zajęła się ostatnimi doniesieniami medialnym dotyczącymi Polskiego Radia, w którym jego zdaniem, "chroniony jest interes jednej partii".

Według czwartkowej "Gazety Wyborczej" w zeszłym tygodniu na redakcyjnym kolegium szef I Programu Polskiego Radia Jacek Sobala zaprezentował kierownikom działów trzy dyrektywy: nie wolno zapraszać do programów agentów; nie wolno zajmować się życiem osobistym braci Kaczyńskich; nie wolno mówić o polityce historycznej.

"GW" podkreśliła, że to, iż władze publicznego radia są związane z braćmi Kaczyńskimi i z PiS-owską polityką informacyjną oraz walczą z tzw. Ubekistanem, jest wiadome wszystkim radiowcom.

Gazecie opowiedziało o tym dwoje uczestników kolegium. Ich zdaniem takie zakazy to ograniczenie ich dziennikarskiej niezależności. Proszą o anonimowość, boją się o pracę - podkreśliła "GW".

"GW" przypomniała, że ostatnio problemy mieli dziennikarze, którzy mówili w negatywnym kontekście o Antonim Macierewiczu. Inny reporter miał problemy, bo zrobił wywiad z burmistrzem Redzikowa, który jest przeciwko instalacji amerykańskiej tarczy w jego gminie. "PiS jest za, na naszej antenie nie może być głosu przeciwko" - mieli - według gazety - tłumaczyć w radiu.

W radiu wiedzą też - podał dziennik - że można mieć kłopoty za zaproszenie do studia Jacka Żakowskiego, Janiny Paradowskiej czy Magdaleny Środy; w przeglądach prasy lepiej nie cytować "Gazety Wyborczej".

Radiowcy podejrzewają, że dyrektywy to pomysł Jerzego Targalskiego, wiceprezesa radia, który publicznie ogłosił, że walczy z "Ubekistanem" - wyjaśniła "GW".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj