Dziennik Gazeta Prawana logo

Pompony prawie zabiły lwa

15 marca 2008, 02:54
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Pompony prawie zabiły lwa
Inne
Gasł z godziny na godzinę - pisze "Fakt". Co gorsza, lew Lord, ulubieniec wszystkich, którzy mogli podziwiać jego występy w cyrku Milano, szerokim łukiem omijał wszystkie smakołyki podtykane mu przez opiekunów. Nie było chwili do stracenia.
Pompony prawie zabiły lwa

"Lord słaniał się już na łapach. Nawet pić nie chciał. Tylko patrzył na nas błagalnym spojrzeniem, tak jakby chciał powiedzieć: pomóżcie mi" - opowiada "Faktowi" jego opiekunka, Jolanta Hakobyan.

Usuwanie wełnianych pomponów
z jelit lwa

Zwierzak trafił do kliniki weterynaryjnej dr. Wąsiatycza w Poznaniu. Operacja trwała trzy godziny. Zdziwieni lekarze wyciągnęli z żołądka lorda filcowy pompon! Drugi znaleźli w jelicie. Ostra żyłka niczym żyletka cięła wnętrzności Lorda. To dlatego tak strasznie cierpiał.

"Pompony do klatki zwierzaka wrzucił jakiś widz, a zaciekawiony lew je zjadł" - domyśla się pani Jolanta.

Zaraz po operacji lew był w krytycznym stanie. "Najpierw miał bardzo wysoką temperaturę. Teraz na szczęście jest już lepiej, a Lord wychodzi nawet na krótkie spacery" - opowiada uszczęśliwiona opiekunka zwierzęcia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj