Inne
Reklama

"Lord słaniał się już na łapach. Nawet pić nie chciał. Tylko patrzył na nas błagalnym spojrzeniem, tak jakby chciał powiedzieć: pomóżcie mi" - opowiada "Faktowi" jego opiekunka, Jolanta Hakobyan.

Inne

Zwierzak trafił do kliniki weterynaryjnej dr. Wąsiatycza w Poznaniu. Operacja trwała trzy godziny. Zdziwieni lekarze wyciągnęli z żołądka lorda filcowy pompon! Drugi znaleźli w jelicie. Ostra żyłka niczym żyletka cięła wnętrzności Lorda. To dlatego tak strasznie cierpiał.

"Pompony do klatki zwierzaka wrzucił jakiś widz, a zaciekawiony lew je zjadł" - domyśla się pani Jolanta.

Zaraz po operacji lew był w krytycznym stanie. "Najpierw miał bardzo wysoką temperaturę. Teraz na szczęście jest już lepiej, a Lord wychodzi nawet na krótkie spacery" - opowiada uszczęśliwiona opiekunka zwierzęcia.