Kiedy czteroletni chłopczyk obudził się nad ranem, był sam w domu. Przez otwarte okno wyszedł na gzyms pięć pięter nad ziemią. Zauważyła go sprzedawczyni ze sklepu nocnego, która wezwała pomoc. Strażakom cudem udało się sprowadzić malca na ziemię. Wtedy wróciła jego matka - pijana 22-letnia kaliszanka.
Policja błyskawicznie wezwała straż pożarną i pogotowie ratunkowe. Strażacy sprowadzili malucha na ziemię za pomocą wysięgnika. Chłopcu nic się nie stało, ale na wszelki wypadek trafił pod opiekę lekarzy.
Gdy akcja już się skończyła, do domu wróciła matka dziecka. 22-latka była pijana. Tłumaczyła, że gdy wychodziła, dziecko spało. A ona wybrała się do znajomych.
Kobieta czeka na zarzuty w areszcie. Za narażanie zdrowia i życia dziecka grozi jej do pięciu lat pozbawienia wolności. Nie wiadomo jeszcze, co dalej z czterolatkiem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl