To cud, że maluch nie zginął. Trzyletni i kompletnie wyczerpany chłopiec wyszedł z mieszkania, w którym zostawił pijaną matkę i jej przyjaciela, pokonał kilka ruchliwych skrzyżowań i wieczorem błąkał się po lotnisku gliwickiego aeroklubu. Zauważył go spacerowicz i zaalarmował policję.
Maluch był tak zmęczony, że gdy mężczyzna wziął go na ręce, natychmiast zasnął. Policjanci przewieźli chłopczyka do komisariatu w Gliwicach. Tam rozpoznali go i przypomnieli sobie, że w marcu znaleźli go porzuconego na jednym z podwórek. Szybko pojechali do mieszkania matki.
Okazało się, że kobieta oraz jej konkubent są kompletnie pijani i śpią. Matka miała 1,5 promila, mężczyzna 2,6 promila. W mieszkaniu było jeszcze jedno dziecko - półtoraroczny chłopczyk. Policjanci zabrali go, nakarmili oboje dzieci i oddali je wujkowi.
Niewykluczone, że maluchy zostaną pod opieką krewnego dłużej, bo matce i jej przyjacielowi grozić będzie pięć lat więzienia. Odpowiedzą za narażenie dzieci na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|