"Jest corhydron w corhydronie" - uspokaja Główny Inspektor Farmaceutyczny Zofia Ulz. Ale, "tak na wszelki wypadek", wycofuje z obrotu jedną serię preparatu, o którego zanieczyszczeniu doniósł 1,5 roku temu DZIENNIK. Teraz alarm wywołały komplikacje po operacji dwuletniego dziecka, któremu podano właśnie między innymi corhydron.
"Istnieją podejrzenia, że specyfik nie spełnia wymogów jakości" - tłumaczy wycofanie z obrotu corhydronu serii 020807 Zofia Ulz. Ale dodaje, że to tylko podwyższona ostrożność.
"Nie mamy pewności, czy zawinił corhydron. Dziecku podano różne leki" - tłumaczy TVN24 Zofia Ulz. "Dzieco jest już zdrowe, nic mu nie grozi. Zdecydowaliśmy jednak, na wszelki wypadek, wycofać tę serię leku z obrotu. Jest w tej chwili badana" - dodaje.
Główny Inspektor Farmaceutyczny uspokaja: "W fiolkach na pewno jest corhydron, to juź sprawdziliśmy. W ciągu kilku dni będziemy mieć pewność, czy z tą serią leku wszystko jest w porządku".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane