Takiej niepodzianki nikt się we wrocławskim przedszkolu nie spodziewał. Gdy robotnicy wysypywali przed budynkiem ziemię z wywrotki, okazało się, że w zwałach ziemi przyjechał również... zardzewiały i uzbrojony pocisk moździerzowy z czasów wojny.
Granat był wciąż niebezpieczny. Wezwani do przedszkola saperzy sprawdzili, że zapalnik jest sprawny. To cud, że ładunek nie wybuchł w czasie transportu albo przy wysypywaniu ziemi na przedszkolnym podwórku. Odłamki takiego pocisku rażą na 300 metrów.
150 dzieci trzeba było ewakuować. Maluchy - nieświadome zagrożenia, jakie czyhało na nie przed przedszkolem - poszły z opiekunami na wycieczkę. Gdy wróciły, na podwórku nie było już ani groźnego pocisku, ani saperów, ani policji. Zabezpieczony granat odwieziono na poligon, gdzie będzie zdetonowany.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz