Poranny szczyt. 74-letnia kobieta przechodzi po pasach przez ulicę w centrum Krakowa. Wtedy z przecznicy wyjeżdża tir. Skręca i naczepą zahacza staruszkę. Uderzenie jest tak silne, że kobieta ginie na miejscu. Ale kierowca odjeżdża. Zatrzymano go dopiero w odległym o kilkadziesiąt kilometrów Miechowie.
Wszystko wydarzyło się przed godz. 10 rano na ulicy Mogilskiej, prowadzącej do ronda w pobliżu dworca kolejowego w Krakowie. Tir zatrzymano kilkadziesiąt minut później. Kierowca był trzeźwy.
Mężczyzna twierdzi, że nie uciekł przed odpowiedzialnością, ale po prostu... nawet nie zauważył potrącenia. Jeśli jednak wina była po jego stonie, grozi mu osiem lat więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl