Prezydent Gdańska przedstawiła w swoim przemówieniu krótkie biogramy ośmiu osób zamordowanych w mieście przed 50 laty.

Reklama

Nie ma słów, które otarłyby łzy matek, ojców, żon narzeczonych, synów i córek, kolegów z pracy. Wydarzenia grudnia 1970 r. w Gdańsku, Gdyni, Elblągu i Szczecinie zmieniły biografię tysięcy ludzi. Niektórzy z nich do dziś budzą się w nocy z krzykiem - powiedziała Dulkiewicz.

Podkreśliła, że "Gdańsk pamięta" tragedię z 1970 r. Pamięta tym bardziej, że sądy do dziś nie ukarały winnych tej zbrodni - dodała.

Dulkiewicz wspomniała, że w akcie erekcyjnym odsłoniętego w grudniu 1980 r. Pomnika Poległych Stoczniowców znalazły się m.in. słowa: "rządzącym na znak przestrogi, że żaden konflikt społeczny nie może być rozwiązany siłą".

"To ostrzeżenie jest jak wołanie, że każde użycie siły przez władzę wobec obywateli jest aktem bezprawia. Dziś ta przestroga nadal nie traci na aktualności. I zapewne nie straci tak długo, jak władza ponad dialog będzie stawiała siłę, a ponad demokrację własne racje" - powiedziała prezydent Gdańska.

W uroczystości wzięli też udział m.in. b. prezydent Lech Wałęsa, wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz, marszałek pomorski Mieczysław Struk.