Wobec wizji utraty bezpieczeństwa energetycznego i suwerenności energetycznej, wczoraj sztab protestacyjno-strajkowy Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki podjął decyzję o czynnej akcji protestacyjnej - poinformował we wtorek na konferencji prasowej szef Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ "Solidarność" Jarosław Grzesik.

Reklama

Związkowiec przekazał, że manifestacja miałaby się odbyć 9 czerwca w Warszawie o godz. 12. Dodał, że Solidarność chce pikietować przed przedstawicielstwem KE w Warszawie, a także przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów oraz ministerstwami - rozwoju, pracy i technologii, a także aktywów państwowych.

Zdaniem Grzesika, szef MRPiT Jarosław Gowin odpowiada m.in. za brak dialogu ze stroną społeczną. Z kolei w przypadku MAP Solidarność podkreśliła, że to ministerstwo odpowiada za obecny bałagan, jaki jest w energetyce.

Decyzja TSUE ws. kopalni Turów

Szef NSZZ "Solidarność" Piotr Duda na konferencji skrytykował decyzję TSUE ws. kopalni Turów. zapowiedział jednocześnie, że pracownicy i związkowcy z tej kopalni również wezmą udział w demonstracji 9 czerwca.

Duda zaznaczył, że "S" nie respektuje tego postanowienia i jest on skandaliczny. Żyjemy w wolnym demokratycznym kraju i tu mają być rządy narodowe a nie federacje kolejnych państw - dodał.

Zwrócił uwagę, że polityka klimatyczna UE nie ma nic wspólnego z ekologią. Jego zdaniem to polityka i naciski biznesu, aby polska gospodarka była jak najmniej konkurencyjna i to właśnie było widać - jego zdaniem - przy okazji Turowa.

Na znak protestu Duda podarł na konferencji decyzję TSUE nakazującą wstrzymanie eksploatacji w kopalni węgla brunatnego Turów. "Solidarność, czyli my, mamy te postanowienie - tu, czyli na ziemi. Nie respektujemy tego" - zaznaczył.

Protest w czerwcu

Szef Solidarności zaprosił do wzięcia udziału w czerwcowym proteście także inne centrale związkowe. Zaprosił też na manifestację m.in. prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego oraz innych polityków, którzy za pośrednictwem mediów społecznościach zgadzali się z zamknięciem kopalni Turów i aby to powiedzieli prosto w oczy protestującym.

Wojciech Ilnicki z NSZZ "Solidarność" KWB Turów dodał, że "Trybunał Niesprawiedliwości UE dokonał rzeczy strasznej", ponieważ swoją decyzją "skazano ludzi na śmierć, na biedę, Polskę na ubóstwo energetyczne i utratę suwerenności energetycznej". Oczekujemy jednoznacznie - nie uznania wyroku TSUE, bo jest on zakłamany, pokazuje że nie ma żadnego Zielonego Ładu - zaznaczył.

Jego zdaniem casus Turowa może spowodować, że w ten sam sposób mogą być wyłączane inne kopalnie takie jak np. w Bełchatowie, czy duże zakłady przemysłowe. Przypomniał, że Czesi podpisali protokół po spotkaniach z PGE, a po to, żeby zmniejszyć uciążliwość kopalni zostały wydane już miliony złotych. Teraz - jak dodał - strona czeska żąda kolejnych inwestycji i środków. Widzimy jak to jest niebezpieczne dla górników i całej polski. To jest też testowanie suwerenności naszego kraju. My się na to nie zgadzamy - podsumował związkowiec.

Czechy uważając, że kopalnia Turów ma negatywny wpływ na regiony przygraniczne, gdzie zmniejszył się poziom wód gruntowych, skierowały sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE. W ubiegły piątek TSUE nakazał Polsce natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Turów, należącej do spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, do czasu merytorycznego rozstrzygnięcia skargi Czech w tej sprawie, czyli wydania wyroku.

Rzecznik rządu poinformował we wtorek, że w poniedziałek odbyło się spotkanie roboczego polsko-czeskiego zespołu rządowo-samorządowego, w którym udział wziął m.in. wiceszef MAP Artur Soboń oraz przedstawiciele czeskiego resortu środowiska. Jak dodał podczas posiedzenia ustalono kierunkowe wytyczne do umowy dotyczącej Turowa. Müller poinformował, że Polska podejmie wspólne działania ze stroną czeską dotyczące ochrony wód gruntowych po obu stronach granicy. Polska na współfinansowanie tych celów środowiskowych, geologicznych przeznaczy między 40 a 45 mln euro na projekty wieloletnie - podkreślił.

Reklama

Zapewnił, że poniedziałkowe ustalenia premier Morawiecki potwierdził w rozmowie z premierem Czech ponownie we wtorek - już po wypowiedzi Babisza dla dziennikarzy. Ta umowa powinna być w tej chwili już spisywana w takiej dłuższej formie i przedstawiona do właściwego zaakceptowania w procedurach krajowych - podkreślił Müller. Dodał, że "dzisiaj nikt żadnej skargi nie wycofuje, ponieważ nie ma jeszcze podpisanej finalnej umowy".