Porwał z Polski swojego syna Aleksa i wywiózł go do Belgii. Dopiero po kilku miesiącach chłopiec wrócił do mamy. Śledczy postawili Marcinowi F. już kilka zarzutów. Między innymi zabrania dziecka od matki siłą i narażenia życia chłopczyka. Dziś ma zapaść decyzja, czy będzie wniosek o areszt dla mężcyzny.
Mężczyzna we wrześniu został zatrzymany w Belgii na podstawie międzynarodowego listu gończego. Wtedy też półtoraroczny Aleks wrócił do swojej mamy, która mieszka w Bratowicach na Dolnym Śląsku.
Sam porywacz został wczoraj przewieziony do Polski i od tego czasu przesłuchują go wrocławscy prokuratorzy. Postawili mu już kilka zarzutów, a dziś prawdopodobnie zdecydują, czy wystąpią o areszt dla niego. Mężczyźnie, który nie przyznaje się do winy, grożą trzy lata więzienia.
Marcin F. porwał małego Aleksa w marcu tego roku. Początkowo policja nie mogła nic zrobić, bowiem ojciec i syn mają obywatelstwo belgijskie, a ojciec nie był pozbawiony praw rodzicielskich.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl