Dziennik Gazeta Prawana logo

Stoły podzieliły gości prezydenckiej gali

16 listopada 2008, 18:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kulisy prezydenckiego balu
Kulisy prezydenckiego balu/Inne
Tańce zaczęły się grubo po północy. Wpadkę zaliczył Jarosław Kaczyński, który - zamiast w smokingu - przyszedł w garniturze z krawatem. Najwięcej kontrowersji wzbudziło rozstawienie stołów i sposób rozsadzenia gości - opisuje prezydencką galę z okazji 90. rocznicy odzyskania niepodległości TVP Info.

Mimo że kolacja odbywała się w jednej sali, uczestnicy zostali podzieleni na dwie grupy. Pierwszą stanowił długi prezydencki stół, znajdujący się na półpiętrze. Siedzieli przy nim między innymi Lech Kaczyński, Aleksander Kwaśniewski, marszałkowie i wicemarszałkowie Sejmu i Senatu, szef MSZ, prezydent Warszawy, Jarosław Kaczyński wraz z matką i goście zagraniczni - wylicza TVP Info.

W drugiej części sali, oddzielonej od prezydenckiego stołu schodami, stały mniejsze stoliki z nazwiskami znanych kompozytorów. I tak przy stoliku "I. Albeniz" siedzieli byli premierzy, z których pojawili się jedynie Tadeusz Mazowiecki, Jan Krzysztof Bielecki i Jan Olszewski. Przy "L. van Beethoven" posadzono byłych marszałków Sejmu Józefa Oleksego, Macieja Płażyńskiego i Marka Borowskiego. Szefowie klubów parlamentarnych zajęli stolik "A Dvorak". Byli Przemysław Gosiewski, Wojciech Olejniczak, Stanisław Żelichowski i Aleksander Szczygło.

"Prezydent wraz z gośćmi z zagranicy byli odseparowani od całej reszty. Siedzieli kondygnację wyżej. Chyba tylko z mojego stołu, przy którym siedzieli byli marszałkowie Senatu, było widać prezydenta" - mówi TVP Info Longin Pastusiak. "Niektórzy mogli się poczuć, jakby byli na dwóch różnych imprezach" - żali się Józef Oleksy.

"Ja prezydenta widziałem tylko dwa razy. Raz podczas toastu i drugi raz po północy, ale wtedy już prawie nikogo nie było. Szkoda, że prezydent nie zszedł do nas wcześniej i nie przeszedł się między stolikami, żeby przywitać się ze wszystkimi gośćmi" - skarży się jeden z uczestników kolacji.

Część gości narzekała także na klucz rozsadzania: szefowie klubów z szefami klubów, byli premierzy z byłymi premierami, a ambasadorowie z ambasadorami. "Nie dało się ze wszystkimi porozmawiać" - żali się Oleksy. Nie wiadomo również, według jakiego klucza prezydent zaprosił część osób. "Widziałem chyba połowę posłów PiS" - mówi szef klubu PSL Stanisław Żelichowski.

Podczas toastu Lech Kaczyński powiedział, że I wojna światowa "trwała trzy lata". Później okazało się, że tłumaczka nie radzi sobie z tłumaczeniem. "Prezydent mówił krótkimi zdaniami, a ona nie nadążała i co chwilę prosiła go o powtórzenie. On próbował powtarzać szeptem, ale że stał mikrofon, to i tak wszystko było słychać" - relacjonuje jeden z gości.

W sprawie menu są zdania są podzielone - donosi TVP Info. Na przystawkę był pomidor z bundzem. Później podano bulion, rożki z pasztetem, kaczkę i kremówki z malinami na deser. Gościom z prezydenckiego stołu przysługiwał bardziej urozmaicony zestaw.

"Do wyboru były kaczka lub sandacz" - mówi Jerzy Szmajdziński, który jako wicemarszałek Sejmu siedział przy stole prezydenckim. "Niektórzy mogli się poczuć, że na tej kolacji są dwie klasy: biznesowa i ekonomiczna" - komentuje Józef Oleksy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj