Dziennik Gazeta Prawana logo

Tajemnicza śmierć 17-letniego Sebastiana. "Poprosił mnie, żeby tę jedną noc mogła przenocować"

14 września 2023, 08:48
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Policja
Policja/shutterstock
Śmierć 17-latka z Wrocławia budzi wiele pytań. Chłopak wyszedł z domu późnym wieczorem, po czym nie wrócił już na noc. Następnego dnia napisał dziadkowi, że jest w szkole - zapewniał też swoją mamę, że będzie w domu po południu. Tak się jednak nie stało. Kilka dni później policja przekazała rodzinę tragiczne informację. Ciało chłopaka zostało znalezione w jednym z apartamentów. Teraz najbliżsi Sebastiana próbują na własną rękę ustalić, w jakich okolicznościach zginął. Wskazują na pewien trop. Historia śmierci 17-latka została nagłośniona w materiale "Interwencji" Telewizji Polsat.

Był poniedziałek, 4 września, kiedy 17-letni Sebastian z Wrocławia wyszedł z domu do pobliskiego sklepu. Chłopak o niczym nie informując rodziny, nie wrócił do domu na noc. Wyszedł chyba po 22, mówił, że chciałby sobie kupić coś do picia. My poszliśmy z żoną spać, chociaż siedziałem chyba do 23:30. Rano dzwonię. Jeden raz, drugi - nie odbiera. Na SMSa "Gdzie jesteś?" odpowiedź "w szkole". Nie wiem, gdzie nocował - powiedział Adam Mazurkiewicz, dziadek Sebastiana.

We wtorek ostatni raz z nim rozmawiałam. Powiedział wtedy: mamusiu, nie martw się, ja o 15:00 wrócę do domu. Będę na ciebie czekał, jak wrócisz z pracy. I od tamtej pory telefon się urwał – przekazała z kolei Agata Mazurkiewicz, mama Sebastiana.

Rodzina łączy zniknięcie chłopaka z wydarzeniami, które miały miejsce wcześniej

Później coś mnie tknęło, jak przyjechałem z pracy to sprawdziłem na Librusie, w szkolnym elektronicznym dzienniku, jego obecności. Patrzę, a on tak jakby na jednej lekcji był, na drugiej go nie było, jednej był, na drugiej nie. I żona mi mówi, że do 18:00 wróci. Czekaliśmy - opowiedział Adam Mazurkiewicz.

Trop w sprawie Sebastiana. "Poprosił mnie, żeby tę jedną noc mogła przenocować"

To właśnie we wtorek, 5 września, bliscy Sebastiana rozmawiali z nim po raz ostatni. Rodzina chłopaka łączy jego zniknięcie z wydarzeniami, które miały miejsce dwa dni wcześniej. Wówczas miał przyprowadzić do domu dziewczynę. Poprosił mnie syn, żeby ona po prostu przyszła, bo nie ma gdzie mieszkać, rodzice ją wyrzucili z domu i czy by mogła tę jedną noc przenocować. No to ja zgodziłam się, żeby był w tym domu, żeby nigdzie nie wychodził - wytłumaczyła mama Sebastiana.

Przesiedzieli całą noc i ona chciała następną noc spędzić u nas w domu. Powiedziałem córce, żeby się nie godziła na takie rzeczy, bo nie wie, kto to jest. I ja też tej dziewczyny nie znałem, a Sebastian nie wiem, jak ją poznał, czy przez Internet, czy w ogóle gdzieś na ulicy. I się okazało w między czasie, że dziewczyna miała portfel wypchany gotówką - przekazał dziadek 17-latka.

Zaniepokojona rodzina zawiadomiła policję. Mimo, że zaginięcie zgłoszono we wtorek, to poszukiwania zaczęły się dopiero w czwartek. To było we wtorek, zadzwoniłam i przyjechali do domu, spisali zeznania. W środę poszłam na komisariat. Pan policjant był bardzo zajęty. Powiedział, że ma jakiegoś pana, co okradli go na 200 tys. zł. Formalnie przyjęli zgłoszenie o zaginięciu dopiero w czwartek – przekazała Agata Mazurkiewicz.

Sprawdził się czarny scenariusz. Policja znalazła ciało Sebastiana

Zaraz po zaginięciu dziadek Sebastiana zamieścił w Internecie apel, w którym prosił o informacje na temat wnuka. Mężczyzna otrzymał spory odzew, jednak niczego konkretnego się nie dowiedział. W piątek, 8 września, w domu państwa Mazurkiewiczów pojawili się policjanci. Sprawdził się najczarniejszy scenariusz. Policjanci pokazali rodzinie zdjęcie chłopaka w celu identyfikacji i poinformowali, że został znaleziony martwy. Odbyła się sekcja zwłok. Jej wyniki nie ustaliły przyczyny zgonu chłopaka. Nie ujawniono żadnych obrażeń na jego ciele. Nie ujawniono też śladów krępowania. Nie wykluczamy na obecnym etapie żadnej wersji przebiegu zdarzeń ani żadnej możliwości. W chwili obecnej oczekujemy też na wyniki badań toksykologicznych. Postępowanie zostało wszczęte z art. 155kk tj. nieumyślnego spowodowania śmierci - przekazała Anna Placzek-Grzelak z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

"Na pewno nie był sam w tym apartamencie"

Widziałam jego twarz. Z boku miał czerwone takie coś i mi się wydaje, że on był pobity. I jeszcze na szyi z boku miał odcisk jakiegoś, nie wiem, czy sznurka czy czegoś. No na pewno nie był sam w tym apartamencie. Co sam wziął i się pobił? Nie mam pojęcia, skąd on się tam w ogóle wziął - przekazała matka Sebastiana.

Dziennikarze "Interwencji" skontaktowali się z dziewczyną, która - zdaniem rodziny chłopaka - jest jedyną osobą, która może wiedzieć, co tak naprawdę się wydarzyło. Rozmowa nie trwała długo. Dzisiaj była u mnie policja i wszystko im powiedziałam, więc nie muszę się tłumaczyć osobom trzecim - przekazała dziewczyna. Bliscy Sebastiana niezależnie od ustaleń prokuratury, zapowiadają walkę o prawdę w sprawie jego śmierci.  

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj