Jak poinformowała w środę podkarpacka policja, funkcjonariusze dwa dni temu zostali powiadomieni przez mężczyznę, że z jego posesji została skradziona spawarka warta kilka tysięcy złotych. "Jeszcze tego samego dnia, po wstępnych czynnościach i analizie materiałów, kryminalni wytypowali mężczyznę, który mógł mieć związek z tą kradzieżą" – podała policja.
"Ukrywał się za stosem drewnianych desek"
Kiedy funkcjonariusze ustalili, gdzie może przebywać podejrzewany o kradzież mężczyzna pojechali pod wskazany adres. Jak podkreśliła policja, drzwi domu otworzyła kobieta, która przekazała, że jej syn wyjechał.
"W tym samym czasie uwagę jednego z funkcjonariuszy zwrócił stos drewnianych desek, opartych o ścianę jednego z budynków na terenie posesji. Kiedy funkcjonariusz podszedł bliżej, zauważył mężczyznę ukrywającego się pomiędzy składem drewnianych odpadów. Okazało się, że to poszukiwany przez nich 59-latek" – zaznaczyła policja.
Zarzuty
Obok mężczyzny, w plastikowych pojemnikach znajdowały się części z rozmontowanego skradzionego sprzętu. Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzut kradzieży. 59-latek przyznał się do winy. Skradzione urządzenie wróciło do prawowitego właściciela.
Warszawiak z wyboru. Do stolicy przyjechał z Pomorza. Studiował polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. W „Dzienniku” od października 2022 roku, wcześniej pracował w Polskiej Agencji Prasowej. Interesuje się polityką i sportem. Lubi chodzić na demonstrację i uliczne protesty. Rzadziej, niestety, można go spotkać w teatrze. Wolne chwile spędza słuchając rapu. Najczęściej napisanego cyrylicą. Prywatnie fan Chelsea Londyn. Ta miłość w tym roku osiągnęła pełnoletność.