To nie zaginiona komedia Stanisława Barei, to wydarzyło się naprawdę. Mieszkaniec powiatu myszkowskiego najpierw ukradł rower, następnie zniszczył samochód, a na końcu próbował jeszcze "zmierzyć się" z ciągnikiem. Jednak tym razem się przeliczył.
Wszystko zaczęło się od zgłoszenia na komisariacie policji w Koziegłowach. Kobieta poinformowała funkcjonariuszy o kradzieży roweru elektrycznego wartego 2500 złotych.
"Pobicie" samochodu
Już godzinę później policjanci otrzymali kolejne zgłoszenie w tej samej sprawie. Poruszający się jednośladem pijany 39-latek zaczepił przypadkowo napotkaną osobę stojącą przy samochodzie i wdał się z nią w sprzeczkę.
Następnie agresor zaczął uderzać i kopać w samochód, w wyniku czego zniszczył lusterko i wybił szybę. Po całym zajściu porzucił rower.
"Nokaut" od ciągnika
Po drodze sprawca próbował jeszcze "zmierzyć się" z nadjeżdżającym ciągnikiem, jednak potknął się i wpadł pod jego koło.
Mężczyzna z obrażeniami ciała został przetransportowany do szpitala. Usłyszał już zarzuty i stanie przed sądem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|