Do kradzieży doszło w poniedziałek rano. . Za chwilę właściciel sklepu miał je zabrać i i zawieźć do banku. Wcześniej w Żabce pojawili się jednak złodzieje.
>>> Czytaj także, jak samotna matka zrobiła karierę dzięki You Tube
. Jeden z mężczyzn przez kilka minut wypytywał ekspedientkę o whisky. Ta pokazywała mu kolejne butelki. W pewnym momencie chciała iść na zaplecze, żeby przynieść jeszcze jedną.
p
"Ale mężczyzna natychmiast odpowiedział, że nie musi” - opowiada pan Sebastian. "Wyraźnie nie chciał, żeby szła na to zaplecze. Ekspedientkę coś tknęło, ale w tym czasie przyszli kolejni klienci i musiała ich obsłużyć”.
. Ten, który ukradł pieniądze, siedział na zapleczu ponad minutę.
opowiada pan Sebastian.
>>> Zobacz internetowy film, który oburzył Żydów
Właściciel Żabki postanowił na własną rękę znależć złodziei. . Za informację o nich . Obiecuje, że wypłaci je nawet osobie, która zechce zachować anonimowość, a doprowadzi ją do sprawców.