Strona internetowa nieistniejącej uczelni, bez nazwisk władz i wykładowców, ale za to z atrakcyjną ofertą - . Taką pułapkę na naiwnych zastawiła "Gazeta Wyborcza".
Okazało się, że mało kto zauważył, że taka oferta to zwykłe oszustwo. Do szkoły zgłosił się na przykład , który był gotów . Dali się skusić również posłanka i czołowy parlamentarzysta PSL .
Po publikacji "Wyborczej" i ujawnieniu prowokacji poseł Kłopotek zmienił zdanie. - mówi gazecie.pl. "Dlatego nie powiadomiłem policji. Zaznaczyłem, że przyszedłbym za darmo" - tłumaczy się.
Ale na fałszywą ofertę dali się nabrać nie tylko politycy i celebryci. Jak podaje "Wyborcza", . Ludzie prosili o podawanie numeru konta uczelni. Gdyby twórcy fałszywej szkoły zgodzili się przyjmować pieniądze od osób, które chciały w ten sposób zdobyć tytuł magistra, .