"Mniejsze podatki - większa dziura"
- Elektroniczny PIT coraz łatwiejszy
- Narkotyki rozruszały gospodarkę
- Nie będzie podwyżek w budżetówce
- "MFW czeka na reformę finansów publicznych"
- Rząd zabiera pieniądze na unijne dotacje
- "Budżet trzeszczy przez tchórzostwo rządów"
- Polska gospodarka wygrała z kryzysem
- Tusk: Nie było kryzysu w Polsce
- Fiskus pozwolił firmom korzystać z sieci
- Eksperci: Rząd musi podnieść VAT i akcyzę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Mniejsze zakupy
Zwolennicy obniżki podatków twierdzą, że w kieszeniach Polaków dzięki niższemu PIT zostanie kilka miliardów złotych. Te pieniądze trafią na rynek. Konsumpcja podtrzyma gospodarkę i dzięki niej unikniemy recesji.
Teoretycznie jest to prawda. Rzecz w tym, że w Polsce obniżka podatków dotyczy głównie najbogatszych grup podatników. A ci raczej chętniej inwestują i oszczędzają, niż konsumują. To po pierwsze. Po drugie w warunkach pogarszającej się koniunktury i wzrostu niepewności skłonność do wydawania pieniędzy, zwłaszcza na artykuły drugiej potrzeby, np. na samochód czy wyższej klasy telewizor, też jest mniejsza. Upraszczając: gdy ktoś się boi, że straci pracę, nie będzie wydawał pieniędzy na coś, bez czego może się obejść.
Wystarczy spojrzeć na dane makroekonomiczne: dynamika konsumpcji prywatnej radykalnie spadła w I i II kwartale tego roku. O ile w ubiegłym rosła średnio o ponad 5 proc. w skali roku, o tyle od stycznia do marca 2009 roku zwiększyła się o 4,6 proc. Drugi kwartał to zaledwie 3,4-proc. wzrost. Ekonomiści prognozują jeszcze ostrzejsze wyhamowanie w III i IV kwartale. Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego konsumpcja prywatna w tym roku wzrośnie o 2,5 proc. W ubiegłym roku zwiększyła się o 5,4 proc. Jeszcze gorzej będzie - według MFW - w roku przyszłym, gdy dynamika konsumpcji skurczy się do 1,8 proc.
Jeszcze dwa słowa o udziale konsumpcji prywatnej we wzroście PKB. W ubiegłym roku wynosiła ona ponad 3,5 proc. W drugim kwartale tego roku spadła do 1 proc.
Co nas czeka
W przyszłym roku temat podwyżek podatków prawdopodobnie wróci. Nie da się przecież na dłuższą metę powstrzymywać narastania długu za pomocą księgowych sztuczek. Można oczywiście wymyślić kolejny fundusz, który nie mieści się - według polskiej definicji - w sektorze finansów publicznych i obarczyć go finansowaniem wydatków na kilkadziesiąt miliardów złotych. Można też liczyć na prywatyzację. Ale na dłuższą metę to nie rozwiąże problemu. Pewnie wrócimy do trzech stawek w PIT albo tzw. baza podatkowa zostanie rozszerzona, np. standardową 22-proc. stawką VAT zostaną objęte niektóre usługi, niżej dziś opodatkowane. Na poważniejsze zmiany w wydatkach trudno chyba liczyć, bo po wyborach prezydenckich mamy przecież parlamentarne.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!