Dziennik.plOpinie

Wtorek, 22 maja 2012

Imieniny: Heleny, Wiesławy, Romy

"Mniejsze podatki - większa dziura"

2009-11-24 | Ostatnia aktualizacja: 20:48 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Mniejsze zakupy

Zwolennicy obniżki podatków twierdzą, że w kieszeniach Polaków dzięki niższemu PIT zostanie kilka miliardów złotych. Te pieniądze trafią na rynek. Konsumpcja podtrzyma gospodarkę i dzięki niej unikniemy recesji.

Teoretycznie jest to prawda. Rzecz w tym, że w Polsce obniżka podatków dotyczy głównie najbogatszych grup podatników. A ci raczej chętniej inwestują i oszczędzają, niż konsumują. To po pierwsze. Po drugie w warunkach pogarszającej się koniunktury i wzrostu niepewności skłonność do wydawania pieniędzy, zwłaszcza na artykuły drugiej potrzeby, np. na samochód czy wyższej klasy telewizor, też jest mniejsza. Upraszczając: gdy ktoś się boi, że straci pracę, nie będzie wydawał pieniędzy na coś, bez czego może się obejść.

Wystarczy spojrzeć na dane makroekonomiczne: dynamika konsumpcji prywatnej radykalnie spadła w I i II kwartale tego roku. O ile w ubiegłym rosła średnio o ponad 5 proc. w skali roku, o tyle od stycznia do marca 2009 roku zwiększyła się o 4,6 proc. Drugi kwartał to zaledwie 3,4-proc. wzrost. Ekonomiści prognozują jeszcze ostrzejsze wyhamowanie w III i IV kwartale. Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego konsumpcja prywatna w tym roku wzrośnie o 2,5 proc. W ubiegłym roku zwiększyła się o 5,4 proc. Jeszcze gorzej będzie - według MFW - w roku przyszłym, gdy dynamika konsumpcji skurczy się do 1,8 proc.

Jeszcze dwa słowa o udziale konsumpcji prywatnej we wzroście PKB. W ubiegłym roku wynosiła ona ponad 3,5 proc. W drugim kwartale tego roku spadła do 1 proc.

Co nas czeka

W przyszłym roku temat podwyżek podatków prawdopodobnie wróci. Nie da się przecież na dłuższą metę powstrzymywać narastania długu za pomocą księgowych sztuczek. Można oczywiście wymyślić kolejny fundusz, który nie mieści się - według polskiej definicji - w sektorze finansów publicznych i obarczyć go finansowaniem wydatków na kilkadziesiąt miliardów złotych. Można też liczyć na prywatyzację. Ale na dłuższą metę to nie rozwiąże problemu. Pewnie wrócimy do trzech stawek w PIT albo tzw. baza podatkowa zostanie rozszerzona, np. standardową 22-proc. stawką VAT zostaną objęte niektóre usługi, niżej dziś opodatkowane. Na poważniejsze zmiany w wydatkach trudno chyba liczyć, bo po wyborach prezydenckich mamy przecież parlamentarne.

Marek Chądzyński
Źródło: dziennik.pl
« poprzednia123

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

«