Cisza w Radiu Maryja, nic w "Naszym Dzienniku". Atmosfera w ogóle nie przypomina tej z ostatniego półrocza, a przede wszystkim z grudnia 2008, gdy niemal każdego dnia byliśmy bombardowani informacjami, że jesteśmy tuż tuż przed wielkim sukcesem na miarę historycznego przełomu, bo już prawie, prawie udało się dotrzeć do zasobnego, gorącego źródła.

Od początku realizacji tego projektu były problemy natury prawnej. Za wszystko "Nasz Dziennik" - a za nim także Radio Maryja - najchętniej obwiniał nieprzychylne działania rządu Platformy. Każdego dnia podgrzewano atmosferę. Z jednej strony miał być blisko wielki sukces, z drugiej - niechęć rządu.

I tak 9 grudnia 2008 roku można było usłyszeć w audycji w "Radiu Maryja" wywiad z byłym prezesem NFOŚiGW Kazimierzem Kujdą, który odwiedził plac odwiertów: - Wrażenie jest imponujące - mówił. - Pierwsze wyniki są lepsze niż były zakładane w projekcie.

12 grudnia 2008 "ND" doniósł, że Grzegorz Schetyna (wicepremier i minister spraw wewnętrznych i administracji) gra na zwłokę przeciągając wydanie stosownego zezwolenia na przeprowadzenie zbiórki publicznej dla sfinansowania prac związanych z odwiertami. Kilka dni wcześniej ojciec Jan Król stwierdził, że ministerstwo celowo odwleka podjęcie tej decyzji do czasu aż prace przy odwiercie będą zakończone. Mówiono również, że Tusk zaszkodził wizerunkowi Polski, ponieważ rządowe deklaracje - m. in. podczas rozpoczęcia Międzynarodowej Konferencji Klimatycznej ONZ w Poznaniu - na temat inwestycji w odnawialne źródła energii, nie idą w parze z czynami. Ostatniego dnia minionego roku Jacek Dytkowski napisał w "Naszym Dzienniku", że "rząd zachowuje się jak pies ogrodnika: sam nie intensyfikuje prac nad pozyskiwaniem odnawialnych źródeł energii, ale i innym na to nie pozwala."

Jeszcze tego samego dnia ośmiu senatorów PiS podpisało się pod protestem do Grzegorza Schetyny w sprawie zakazania zbiórki publicznej dla sfinansowania pracy badawczej w celu poszukiwania i rozpoznania złóż wód geotermalnych w Toruniu. Jeden z sygnatariuszy protestu - senator Czesław Ryszka - powiedział się w Radiu, że "zakaz jest wyrazem swoistej wojny, która ma charakter polityczny" i jest to decyzja "niezrozumiała dla normalnego człowieka".

W styczniu natomiast do tej pory pojawiły się na ten temat zaledwie dwie audycje - jedna informująca o proteście senatorów, w drugiej powtarzano doniesienia TvTrwam o tym, że NIK przyjrzy się odmowie publicznej zbiórki na badania poświęcone geotermii w okolicach Torunia. A teraz - cisza. Nie ma gorącej wody, nie ma tematu?