Czy PiS polegnie w kabarecie?
Politycy PiS-u, którzy wystąpili w satyrycznym widowisku krakowskiego Teatru Groteska w roli siebie samych, zostaną skarceni przez władze partii. Jarosław Kaczyński uważa kabaretowe występy Kowala i Kurskiego za szkodliwe dla partii. I chyba ma rację - uważa komentator DZIENNIKA Cezary Michalski
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Oficjalny pretekst to fakt, ż politycy PiS-u wystąpili w tym widowisku obok m.in. Janusza Palikota, ale najprawdopodobniej powód jest inny. Jarosław Kaczyński nie sądzi, aby z dowcipnego przedstawiania antypisowskich stereotypów przez polityków PiS przed krakowską inteligencką widownią i przed kamerami wynikło dla PiS-u cokolwiek pożytecznego.
Rachunek oczywiście nie jest prosty, ale jakoś mi się wydaje, że tym razem Jarosław Kaczyński ma rację. Tyle że PiS jest trochę w sytuacji bez wyjścia. Jeśli nie będą z siebie robili idiotów na warunkach wrogiego im świata polskiej estrady, zostaną zaatakowani za to, że są smutasami, nie znają się na żartach, są nienowocześni. Jeśli pójdą do kabaretu i będą tam robić za swoje własne karykatury, zostaną do końca pozbawieni powagi, skompromitowani nawet w oczach własnego elektoratu, który dowcip w stylu Szymona Majewskiego uważa za obraźliwy dla siebie. I coś jest na rzeczy.
W podobnej sytuacji znalazł się pod koniec kampanii prezydenckiej John McCain, wyszydzany wraz z Sarah Palin w bardzo brutalny, jednostronny, politrucki sposób (nie ma smutniejszego widoku niż politycznie zaangażowany twórca kabaretowy, nawet zaangażowany po najbardziej słusznej stronie, jak, dajmy na to, Jacek Fedorowicz w stanie wojennym).
Ale jednocześnie McCain był nieustająco zapraszany do kabaretowych programów w TV, a że nie przychodził, szydzono z niego jako z typowego konserwatywnego smutasa. W końcu jedno z zaproszeń przyjął i wraz z żoną wystąpił u boku aktorki, która od wielu tygodni głupio i obraźliwie parodiowała Sarah Palin, jego kandydatkę do wiceprezydentury. I to pojawienie się w kabaretowym programie nic McCainowi nie pomogło, ale odarło go z resztek powagi. To był ostateczna kapitulacja dawnego jeńca Vietcongu.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!