Nieudany zamach na Kaczyńskiego
Chwile grozy przeżył prezydent Lech Kaczyński w centrum Warszawy. Gdy tylko wysiadł z limuzyny, w jego kierunku ruszył agresywnie zachowujący się mężczyzna. Trzymał czerwoną różę i tajemnicze pudło opakowane w kolorowy papier. Na szczęście oficerowie BOR zareagowali błyskawicznie.
- Prezydent bez ochrony
- Planował zamach na Lecha Kaczyńskiego?
- Wady prezydenta: Powolny i niesamodzielny
- Prezydent i premier dostaną auto jak czołg
- To nie był zamach, tylko okrzyki
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-09

temp. min -21°C max. -1°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ochroniarze prezydenta natychmiast zasłonili Lecha Kaczyńskiego swoimi ciałami - relacjonuje "Super Express". Odprowadzili też natręta na bezpieczną odległość.
Czy prezydentowi coś groziło? "Mogę uspokoić, że zagrożenia nie było. Zatrzymaliśmy mężczyznę, który, jak się później okazało, chciał tylko przedstawić prezydentowi swoje racje" - uspokaja Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik BOR. "Na prośbę Lecha Kaczyńskiego został wysłuchany i wypuściliśmy go" - dodaje.
"Super Express" ochrzcił niedoszłego zamachowca z różą mianem "terrorysty-florysty".
Zobacz także: Galeria zdjęć z "ataku" mężczyzny na prezydenta























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!