Prezydent musi latać jak nie prezydent
Wąski korytarzyk, sufit tuż nad głową i małe, ustawione blisko siebie, siedzenia. W takich warunkach wynajętym od LOT-u samolocikiem wybrał się wczoraj prezydent Lech Kaczyński w delegację na Węgry. Musiał lecieć czarterem, bo oba rządowe tupolewy są w warsztacie - pisze "Fakt".
- Ekipa prezydenta grozi sądem premierowi
- Piloci nie chcą latać rządowymi maszynami
- Przez Białorusinów Tusk nie ma czym latać
- Mamy flotę VIP-owską z poprzedniej epoki
- Prezydent kupi bilet na samolot do USA
- Samolotowa rewia mody eurovipów
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jedna z rządowych maszyn ma przegląd techniczny, w drugiej popsuła się elektronika. Nagły brak środka komunikacji zaskoczył otoczenie prezydenta do
tego stopnia, że myślano o rezygnacji z podróży.
Wizyta na Węgrzech do ostatniej chwili wisiała na włosku. Wczoraj rano dopiero udało się od Polskich Lini Lotniczych LOT wyczarterować malutkiego embraiera - przypomina
"Fakt".
Po raz kolejny okazało sią, że na wysłużonych rządowych "tutkach" nie można polegać. "Samoloty Tu-154 psują się coraz cęściej" - przyznaje Agnieszka
Liszka, rzeczniczka rządu Donalda Tuska. Awarie są na tyle poważne, że za małym samolocikiem do wynajęcia rozgląda się również premier, który już w czwartek chciałby polecieć na
Ukrainę.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!