Szantażowali Hofmana zdjęciami prostytutek
"Ja nigdy tam nie byłem. Mam czyste sumienie" - zapewnia poseł PiS Adam Hofman. Twierdzi, iż szantażyści, którzy straszyli go opublikowaniem zdjęć zrobionych w domu publicznym, mówili, że zabiją mu żonę. Poseł miał mieć spokój za 20 tys. zł. Ale Hofman wypowiedział bandytom wojnę...
- Hofman: Jesteśmy normalni
- Tak żartują z Nobla dla Obamy
- Poseł PiS: Żona jest szykanowana przez ZUS
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Adam Hofman opowiedział o wszystkim "Super Expressowi". "Zaczęło się od telefonów i SMS-ów z pogróżkami wobec mojej żony. Jacyś bandyci straszyli, że ją
zabiją. Natychmiast poinformowałem ABW" - wyznał gazecie.
Wszystko zaczęło się trzy lata temu, gdy Hofman zyskiwał rozgłos dzięki pracy śledczego w Sejmowej Komisji Bankowej - pisze "Super Express". "Szantażysta
zadzwonił, zażądał 20 tys. zł i się rozłączył. Kolejną rozmowę już nagrałem. Szantażysta zagroził, że jeśli nie zapłacę, to ujawni mediom moje zdjęcia z jakimiś
panienkami" - zrelacjonował drżącym głosem Hofman.
Szantażysta podał adres domu publicznego, w którym miały być zrobione zdjęcia. "Ja nigdy tam nie byłem" - zarzeka się poseł w "Super Expressie".
"Mam czyste sumienie. Pod względem obyczajowym nie mam sobie nic do zarzucenia".
"Jeszcze przed ślubem byłem w lokalu ze striptizem na jakimś wieczorze kawalerskim. To nie miało jednak żadnego związku z telefonami szantażystów" - dodał.
>>>Przeczytaj cały artykuł w "Super
Expressie"























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!