Izdebski: Łyżwiński rozbierał dziewczyny
Czy Aneta K. mówiła prawdę, że poseł Samoobrony Stanisław Łyżwiński dawał pracę za seks? On sam oraz Andrzej Lepper zaprzeczają. Ale Sławomir Izdebski, były senator Samoobrony, nie ma wątpliwości. "U niego takie rzeczy zawsze były na porządku dziennym" - opowiada DZIENNIKOWI.
„Dziennik”: Wierzy pan, że Łyżwiński dawał pracę w zamian za seks?
Sławomir Izdebski: Oczywiście, u niego takie rzeczy zawsze były na porządku dziennym.
Jak to?
Nigdy się z tym nawet nie krył. No, chyba że w obecności żony. Wtedy nie widziałem, żeby jakieś dziewczyny podmacywał, ale za jej plecami to i do połowy potrafił rozebrać.
...?
Sam widzałem, jak dziewczynom rękę na piersi wkładał. On ma bardzo gwałtowne ruchy. Zanim się taka zorientowała i obroniła, to już jej gdzieś tam biust niechcący wyskoczył. Takie
zachowanie na imprezach to była normalka. A to gdzieś w kącie, a to na balkonie.
Gdzie?
No, na balkonie. Mieliśmy kiedyś taką imprezę w biurze związku. Wyszedłem na papierosa, patrzę, a tam Łyżwiński jakąś panią za krocze trzyma, ona jego za krocze. Głupio mi się
zrobiło, wyrzuciłem papierosa i wyszedłem, a oni nic sobie z tego nie robili. Dla nich to był żart. Zresztą Łyżwiński na pewno będzie to teraz wszystko w żart obracać. Taki ma styl.
A co z Lepperem?
Co do niego, to mam pewne wątpliwości. Znam go ponad 20 lat i nigdy nie zaobserwowałem u niego takich skłonności. Jeśli chodzi o Samoobronę, to typowałbym właśnie Łyżwińskiego. I
Filipka. Temu też na imprezach zawsze inna na kolanach siedziała.
Sławomir Izdebski był senatorem Samoobrony w latach 2001-2005





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!